Według nadbrygadiera Skulicha największe zniszczenia były na klatce schodowej - ona pierwsza się zawaliła. Został wytworzony ciąg wentylacyjny. - Właśnie tam stało najwięcej przedmiotów, które utrudniały akcję ewakuacyjną - dodał. Według wicepremiera Schetyny najprawdopodobniej przyczyną powstania pożaru było zaprószenie ognia. W relacjach pojawia się płonąca szafka na pierwszym piętrze, skąd ogień mógł się rozpowszechniać.
Nie można mówić o zwłoce Strażacy odebrali telefon o 00.32 od jednej z mieszkanek, to jest pierwsze zgłoszenie pożaru, dalej były następne, do policji i pogotowia ratunkowego. - Od razu była wymiana informacji między nimi. Nie można tu mówić o zwłoce - mówił Skulich. Według straży zbyt późno została ona powiadomiona o pożarze.
- Sądzimy, że pożar hotelu mógł powstać około północy. 20 minut dla rozwoju tego pożaru to jest epoka - dodał.
Jak mówił Skulich, strażacy nie mieli szans by uratować większą liczbę osób. Pierwsza faza akcji ratowniczej trwała siedem minut - od godziny 0.36 do 0.43, później ogień opanował budynek w takim stopniu, że nie dało się prowadzić dalszej akcji ratowniczej.
Drabiny nie były za niskie W ciągu siedmiu minut zostało zaalarmowanych 15 jednostek straży. - Nieprawdziwe były informację, że strażacy nie mogli wyjąć drabin, czy były za niskie - powiedział wiceszef straży.
- W trakcie dojazdu dowódca wzywał następne jednostki, widząc już pożar. Kiedy dotarli na miejsce zobaczyli ludzi w oknach, którzy prosili o pomoc, niektórzy wyskakiwali z okien - dodał.
Nie brakowało wody Skulich odrzucił zarzuty, że strażakom brakowało wody. - Kiedy strażacy zaczęli używać hydrantów, stwierdzili, że jest za małe ciśnienie, dlatego ściągnęli cysternę. W żadnym momencie pożaru nie brakowało wody - wyjaśnił.
Co najmniej 21 ofiar śmiertelnych i 21 rannych - to bilans pożaru hotelu socjalnego w Kamieniu Pomorskim, który wybuchł w nocy z niedzieli na poniedziałek. Siedem osób rannych w pożarze hotelu socjalnego nadal przebywa w szpitalach w Kamieniu Pomorskim, Gryficach i Szczecinie. W najcięższym stanie jest ośmiomiesięczny chłopczyk hospitalizowany w Szczecinie, który nadal przebywa na oddziale intensywnej terapii.
Będą konsekwencje Będą wyciągnięte konsekwencje wobec osób winnych zaniedbań - zapowiedział
Grzegorz Schetyna. - Osoby odpowiedzialne za stan techniczny budynku będą pociągnięte do odpowiedzialności - zarządzający budynkiem, a więc samorząd i spółka zarządzająca - powiedział Schetyna.
Dodał, że ostateczny raport w sprawie pożaru w Kamieniu Pomorskim ma powstać do 31 maja.
Liczba ofiar pożaru może przekroczyć 21 osób Ostateczna liczba ofiar pożaru w Kamieniu Pomorskim dalej jest nieznana. Do badań dostarczono 20 ciał i cztery fragmenty szczątków, co do których nie wiadomo, czy należą do jednej, czy większej liczby osób - powiedział komendant główny policji Andrzej Matejuk.
Matejuk poinformował, że specjaliści zakończyli już badania szczątków, ale bez dalszych analiz nie da się jednoznacznie określić, do ilu osób należą fragmenty ciał. Dlatego liczba ofiar pożaru może przekroczyć 21 - zastrzegł Matejuk.
- Dzisiaj nie mamy ustalonych 23 osób. Niestety te dwie osoby mogą również okazać się ofiarami tego pożaru - powiedział Matejuk.