Prezes
PiS ma ponadto zapłacić Dornowi symboliczną złotówkę oraz wpłacić 5 tys. zł na cel społeczny.
Sędzia Halina Plasota w ustnym uzasadnieniu wyroku mówiła, że ze słów Kaczyńskiego w mediach o tym, że niepłacenie alimentów to wielki problem społeczny i że są nierzetelni członkowie PiS, którzy naruszają te zasady. A z wypowiedzi Kaczyńskiego przeciętny odbiorca mógł wyciągnąć wniosek, że Dorn nie płaci alimentów - ocenił sąd.
Krzywda Dorna warta jest 5 tys. Sąd ocenił, że nakaz zapłaty 5 tys. zł na cel społeczny "leży w zasięgu finansowym pozwanego, a rekompensuje poczucie krzywdy Dorna".
Zarazem sąd nie uznał - jak chciał Dorn - odpowiedzialności prezesa PiS za "zorganizowaną nagonkę" na Dorna, która doprowadziła do usunięcia go z partii. Za to Kaczyński nie musi przepraszać.
W sądzie nie było ani Kaczyńskiego, ani Dorna. Pełnomocnik pozwanego mec. Grzegorz Kuczyński powiedział, że będzie namawiał swego klienta na apelację. Mec. Agnieszka Metelska, która reprezentowała Dorna, powiedziała, że nie wie jeszcze, czy będzie jej apelacja w części wyroku oddalającego powództwo
Dorn kontra Kaczyński. Spór i proces Dorn w pozwie o ochronę dóbr osobistych chciał, by sąd nakazał Kaczyńskiemu przeprosiny w mediach za "nieprawdziwe zarzuty dotyczące alimentacji", które w 2008 r. doprowadziły do "zorganizowanej nagonki politycznej" w mediach na Dorna i w konsekwencji usunięcia go z PiS. Dorn wnosił też, by sąd zasądził mu od pozwanego symboliczną złotówkę zadośćuczynienia oraz nakazał wpłatę 5 tys. zł na cel społeczny.
Kaczyński wnosił o oddalenie pozwu, dowodząc, że jego wypowiedzi "nie były niezgodne z prawdą", bo mówił w mediach, iż nie wie nic o tym, by Dorn uchylał się od płacenia alimentów i podawał jedynie, że wystąpił on o ich obniżenie, co było "wypowiedzią oczywiście prawdziwą". Sąd utajnił proces na wniosek pełnomocnika Jarosława Kaczyńskiego, powołując się na groźbę ujawnienia "szczegółów życia rodzinnego" w jawnym procesie.
Historia sporu Dorna z Kaczyńskim