Życie mieszkańców spalonego hotelu: libacje i zaprószenia ognia

Sebastian Wierciak, TOK FM
16.04.2009 , aktualizacja: 16.04.2009 10:04
A A A Drukuj
Jak życie mieszkańców hotelu socjalnego w Kamieniu Pomorskim wyglądało przed pożarem? Odpowiedź jest zatrważająca: ciągłe wizyty policji, kilkakrotne zaprószenia ognia - brzmi to tym groźniej, im częściej to właśnie zaprószenie ognia wskazywane jest jako prawdopodobna przyczyna pożaru.
Czy budynek spełniał normy budowlane? Co wywołało pożar? Czy akcja ratunkowa była dobrze prowadzona? Jutro gotowy
ma być wstępny raport o tragedii w Kamieniu Pomorskim
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
Czy budynek spełniał normy budowlane? Co wywołało pożar? Czy akcja ratunkowa była dobrze prowadzona? Jutro gotowy ma być wstępny raport o tragedii w Kamieniu Pomorskim
Mieszkanki bloku bały się i próbowały zwrócić na siebie uwagę, na 9 dni przed pożarem szczeciński oddział TVP przygotowywał interwencyjny materiał, w którym kobiety mówiły o swoich obawach. Ich strach budziła część sąsiadów.

- Tu mieszkali alkoholicy, kryminaliści, ćpuni. Mało tego - przychodzili z miasta, rozróby wszczynali - opowiada poparzona kobieta. - A obok mieszkaliśmy my - dodaje dziewczyna, która w pożarze straciła matkę - Zwykła wielka obora tu była - denerwuje się dziewczyna.

Mieszkańcy wielokrotnie interweniowali w urzędach - Nie oceniamy osób z problemem alkoholowym. Nie ma takiej procedury, która eliminuje możliwość starania się o mieszkania socjalne, nawet przez osoby mające problemy z prawem - rozkłada ręce Bronisław Karpiński, burmistrz Kamienia Pomorskiego.

Całonocne libacje

W tym bloku było kilka melin - przyznają zgodnie pogorzelcy - Proszę sobie wyobrazić, że byłam wzywana do zerówki, bo moje dziecko usnęło na ławce. Moja córka poszła o czwartej rano spać z powodu awantur, lali się, do domu z drzwiami ludziom wpadali - opowiada rozżalona, uratowana kobieta.

Z relacji pogorzelców wynika, że do wizyt policji zdążyli się przyzwyczaić. Jak mówią, w weekendy w ich hotelu socjalnym mundurowi pojawiali się nawet po siedem razy.

Przyjeżdżała także straż. Potwierdza to burmistrz Kamienia Pomorskiego, jednak sprawę bagatelizuje - Przypadki zaprószenia ognia miały miejsce, były odnotowywane, podobnie dzieje się przecież w innych blokach - twierdzi Karpiński.

"A co by było, gdyby wybuchł tu pożar?"

Hotel socjalny w Kamieniu Pomorskim 4 kwietnia, na 9 dni przed tragicznym w skutkach pożarem. Na miejscu telewizja szykuje materiał interwencyjny.

Mieszkańcy skarżą się na tragiczny stan budynku i na awanturujących się sąsiadów - Alkoholicy, narkomani, obok małe dzieci, samotne matki, kobieta w ciąży - opowiada Małgorzata Ochnicka ze szczecińskiego oddziału TVP. - Kobiety bały się o swoje dzieci, także z powodu złego stanu budynku - tam był azbest i grzyb, były dziury w suficie - relacjonuje dziennikarka - Mieszkańcy skarżyli się na wadliwą instalację elektryczną. Ja to widziałam, wszystko jest nagrane. Jedna z kobiet spytała mnie nawet: a co by było gdyby wybuchł tu pożar? - opowiada, ledwo powstrzymując łzy, dziennikarka.

- To nie jest tak, że mieszkanie w tym bloku, było jakąś katorgą - odpiera zarzuty Bronisław Karpiński - relacje z mieszkańcami, czy między mieszkańcami, były dobre - zapewnia burmistrz. Pan burmistrz kłamie - mówi uratowana dziewczyna - on przed mediami jest piękny, media wyjeżdżają i dalej jest to samo - płacze dziewczyna.

Podziel się