Francusko-niemiecki podręcznik fałszuje historię?

Francusko-niemiecki podręcznik do historii na celowniku europosłów z Polski i Wielkiej Brytanii. Deputowani, którzy protestują przeciwko zafałszowaniu historii, zorganizowali seminarium w Parlamencie Europejskim w Brukseli. Chodzi o dwutomowe dzieło wprowadzone do szkół we Francji i Niemczech, reklamowane jako "przykład wspólnego spojrzenia na historię".
Ta wspólna pamięć przesłoniła autorom cały świat - komentuje polski europoseł historyk Wojciech Roszkowski. Jego zdaniem historia Europy Środkowo-Wschodniej została zignorowana. Ponadto w podręczniku znajduje się wiele fałszywych informacji.

- Układ Ribbentrop-Mołotow jest przedstawiony jako pakt o nieagresji, tylko bez dodatkowego protokołu tajnego. Wojna polsko-sowiecka zaczęła się w kwietniu w 1920 roku, czyli to Polska napadła na Rosję - wymienia historyk.

Rażące błędy dotyczą nie tylko polskiej historii. Autorzy podręcznika, pisząc o XIX wieku, nie wspominają o Austro-Węgrzech. - Nie ma cesarza Franciszka Józefa. XIX wiek to praktycznie tylko Francja i Niemcy - podkreśla eurodeputowany.

Profesor Roszkowski zwraca też uwagę, że w rozdziale na temat oporu przeciwko sowieckiemu reżimowi została zmarginalizowana rola "Solidarności" i papieża Jana Pawła II. - O Solidanorści i papieżu mówi się w oderwaniu od tego, co stało się w 1989 roku roku. 1989 rok w podręczniku to jest upadek muru berlińskiego, a "Solidarność" i papież są wspomniani gdzie indziej, tak jakby w ogóle nie mieli z tym związku - podkreśla historyk.

Brytyjski deputowany Christopher Beazley wytyka też błędy i zafałszowania historii Wielkiej Brytanii. Ale przyznaje - najgorzej została potraktowana Europa Wschodnia. Christopher Beazley zamierza rozmawiać z autorami podręcznika o wprowadzeniu poprawek i rozszerzeniu podejmowanych tematów.