Demonstrant nie żyje. Zabiła go policja? MSW: Zatruł się gazem

Nie żyje jeden z mołdawskich opozycjonistów, który od ponad tygodnia brał udział w antyrządowych protestach. Rodzice 23-latka oskarżają o zabójstwo policję. MSW Mołdawii twierdzi, że chłopak "zatruł się gazem".
W Kiszyniowie dziś ponownie demonstrują tysiące osób

Rodzice Walerieja Baboka powiedzieli dziennikarzom, że po demonstracji ich syn był zatrzymany przez policję. Funkcjonariusze skatowali go. Chłopak nie przeżył. Zostawił żonę i maleńkie dziecko. Rodzice odebrali już ciało syna z kiszyniowskiej kostnicy. Twierdzą, że na jego ciele są ślady silnego pobicia - relacjonuje Interfax.

Inną wersję wydarzeń przedstawia mołdawskie ministerstwo spraw wewnętrznych. Według jego rzeczniczki, Ałły Mełekiej chłopak zmarł, ponieważ "zatruł się gazem". Najprawdopodobniej tym, którego policja używała do rozpędzania antyrządowych demonstracji. Rzeczniczka zapowiedziała, że w sprawie śmierci demonstranta będzie prowadzone śledztwo. Rzeczniczka msw już określiła jako "kłamliwe" stwierdzenia, że 23-latek został śmiertelnie pobity przez policjantów.