Katyń: Po sprawiedliwość do Starsburga

Agnieszka Lichnerowicz, as TOK FM, PAP
10.04.2009 , aktualizacja: 10.04.2009 16:03
A A A Drukuj
Będzie pomoc dla Rodzin Katyńskich, które w Strasburgu chcą walczyć o uznanie mordu za zbrodnię ludobójstwa i rehabilitację ofiar. Marszałek Komorowski obiecując pomoc nie zdradził jednak, na czym będzie ona polegać. W Katyniu uczczono pamięć pomordowanych w 1940 roku.
Czy zbrodnia katyńska sprawiedliwości doczeka się w Strasburgu?
Fot. Piotr Janowski / AG
Czy zbrodnia katyńska sprawiedliwości doczeka się w Strasburgu?
- Sprawa katyńska stoi dzisiaj w martwym punkcie, nie ma pełnego dostępu do zasobów archiwalnych ani postępów w rehabilitacji ofiar - mówił marszałek Sejmu. W obchodach Dnia Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej nie wziął udziału żaden przedstawiciel rosyjskich władz. - Jeszcze pewnie sporo czasu będzie musiało upłynąć, żeby w obchodach chcieli w sposób oficjalny uczestniczyć przedstawiciele władz rosyjskich - podkreślał w rozmowie z reporterką Radia TOK FM. W uroczystościach wzięło udział około 300 osób, których bliscy zostali zamordowani przez NKWD.

"Nie można zapomnieć o tych ludziach"

- Są ze mną moi synowie, którzy po raz pierwszy przyjechali na grób dziadka - mówiła Urszula Lukas-Knap, która nigdy nie poznała swojego ojca. Słowo Katyń towarzyszyło jej przez całe życie, choć jak podkreśla "mama dokładnie nie rozmawiała ze mną na ten temat". - Cały czas miała nadzieję, że ojciec wróci, bo czasem pojawiały się informacje, że komuś udało się wrócić.

Nadziei nigdy nie straciła też matka Dobromiły Powroźnik. - Rodzice przed wojną mieszkali w Warszawie, więc nie pozostało mi wiele pamiątek. Wśród najcenniejszych są dwa listy, które ojciec wysłał z obozu. - Nie można zapomnieć o tych ludziach, zamordowanych w tak nieludzki sposób. To było ludobójstwo - mówiła w rozmowie z reporterką Radia TOK FM.

- Nie zapomnę dnia kiedy matka dowiedziała się, że ojciec nie żyje. Po tym jak znalazła nasze nazwisko na liście, płakała całą drogę do domu - wspominał Wojciech Śmigielski, którego ojciec Antoni trafił do obozu w Kozielsku. Wśród najcenniejszych pamiątek jest list z obozu. - Ojciec napisał to co wszyscy: jestem zdrowy, jedzenia jest tu dosyć, przyślijcie ciepłe skarpety. Na pytanie, czy pamięta ojca Śmigielski odpowiada "wydaje mi się, że pamiętam siebie siedzącego na koniu obok którego stoi ojciec".

Decyzje o wymordowaniu polskich oficerów przetrzymywanych w obozach na terenie ZSRR podjęło 5 marca 1940 r. Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików). Zgodnie z dekretem podpisanym przez Józefa Stalina strzałem w tył głowy zamordowano około 22 tys. Polaków przebywających w obozach w Kozielsku, Ostaszkowie, Starobielsku oraz w więzieniach włączonych w 1939 r. do Związku Radzieckiego.

Podziel się