- Sprawa katyńska stoi dzisiaj w martwym punkcie, nie ma pełnego dostępu do zasobów archiwalnych ani postępów w rehabilitacji ofiar - mówił marszałek Sejmu. W obchodach Dnia Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej nie wziął udziału żaden przedstawiciel rosyjskich władz. - Jeszcze pewnie sporo czasu będzie musiało upłynąć, żeby w obchodach chcieli w sposób oficjalny uczestniczyć przedstawiciele władz rosyjskich - podkreślał w rozmowie z reporterką Radia
TOK FM. W uroczystościach wzięło udział około 300 osób, których bliscy zostali zamordowani przez NKWD.
"Nie można zapomnieć o tych ludziach" - Są ze mną moi synowie, którzy po raz pierwszy przyjechali na grób dziadka - mówiła Urszula Lukas-Knap, która nigdy nie poznała swojego ojca. Słowo Katyń towarzyszyło jej przez całe życie, choć jak podkreśla "mama dokładnie nie rozmawiała ze mną na ten temat". - Cały czas miała nadzieję, że ojciec wróci, bo czasem pojawiały się informacje, że komuś udało się wrócić.
Nadziei nigdy nie straciła też matka Dobromiły Powroźnik. - Rodzice przed wojną mieszkali w Warszawie, więc nie pozostało mi wiele pamiątek. Wśród najcenniejszych są dwa listy, które ojciec wysłał z obozu. - Nie można zapomnieć o tych ludziach, zamordowanych w tak nieludzki sposób. To było ludobójstwo - mówiła w rozmowie z reporterką Radia TOK FM.
- Nie zapomnę dnia kiedy matka dowiedziała się, że ojciec nie żyje. Po tym jak znalazła nasze nazwisko na liście, płakała całą drogę do domu - wspominał Wojciech Śmigielski, którego ojciec Antoni trafił do obozu w Kozielsku. Wśród najcenniejszych pamiątek jest list z obozu. - Ojciec napisał to co wszyscy: jestem zdrowy, jedzenia jest tu dosyć, przyślijcie ciepłe skarpety. Na pytanie, czy pamięta ojca Śmigielski odpowiada "wydaje mi się, że pamiętam siebie siedzącego na koniu obok którego stoi ojciec".
Decyzje o wymordowaniu polskich oficerów przetrzymywanych w obozach na terenie ZSRR podjęło 5 marca 1940 r. Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików). Zgodnie z dekretem podpisanym przez Józefa Stalina strzałem w tył głowy zamordowano około 22 tys. Polaków przebywających w obozach w Kozielsku, Ostaszkowie, Starobielsku oraz w więzieniach włączonych w 1939 r. do Związku Radzieckiego.