Duchowny odpowiadał przed sądem za znieważenie policjantów, psychologów i
policyjnych negocjatorów w trakcie eksmisji betanek z Kazimierza Dolnego. Ksiądz miał im ubliżać; jednego z policjantów uderzył monstrancją, a innego kopnął w brzuch. Sprawa trafiła do mediacji, która okazała się skuteczna. Ksiądz zobowiązał się do wystosowania listu z przeprosinami do komendanta głównego policji. Dodatkowo ma wpłacić 4 tys. zł na rzecz hospicjum dziecięcego. Musi również zamieścić swoje przeprosiny w jednym z ogólnopolskich dzienników.
O warunkowe umorzenie postępowania wnioskował adwokat duchownego. Przystał na to prokurator. Sąd zdecydował dać oskarżonemu 2-letni okres próby. Jak uzasadniała sędzia Katarzyna Żmigrodzka " uprawnione jest stwierdzenie, że zachowanie oskarżonego miało charakter incydentalny".
Ks. Roman K. nie chciał rozmawiać z dziennikarzami
To nie koniec kłopotów księdza W oddzielnym procesie będzie się toczyć sprawa dotycząca naruszenia miru domowego w Domu Zakonnym w Kazimierzu, czyli bezprawne zajmowanie budynku przez ks. Romana K.
Zgromadzenie Sióstr Rodziny Betańskiej nie zgodziło się na ugodę. Adwokat księdza Maciej Kalinowski twierdzi, że wciąż jest jeszcze szansa na porozumienie. - Będą jeszcze próby ze strony oskarżonego zmierzające do odbycia skutecznych mediacji z siostrami - wyjaśniał mecenas.
Sprawa księdza Romana K. o naruszenie miru domowego w domu zakonnym w Kazimierzu trafi na wokandę 30 kwietnia.