Ks. Romanowi K., który mieszkał z byłymi zakonnicami w domu w Kazimierzu postawiono siedem zarzutów. Zgodnie z ustaleniami śledczych, ksiądz w trakcie eksmisji znieważał policjantów słowami powszechnie uznawanymi za obraźliwe, a także groził im. Jednego z policjantów kopnął, a innego uderzył monstrancją.
Podczas pierwszej rozprawy przed lubelskim sądem rejonowym adwokat księdza poprosił o skierowanie jej do mediacji.
Już wiadomo, że mediatorowi udało się doprowadzić do porozumienia między księdzem a
policjantami, mediatorami i
policyjnymi psychologami. W jednym przypadku oskarżony zobowiązał się przeprosić policyjnego psychologa w ogólnopolskiej gazecie; w innym - ma wpłacić 4 tys. zł na rzecz hospicjum. Dwóch policjantów zażądało przeprosin wysłanych na piśmie do komendanta głównego. Trzy osoby nie rościły sobie żadnych praw - napisały jedynie oświadczenie, że zgadzają się na polubowne załatwienie sprawy.
Mediacja nie przyniosła natomiast efektu, jeśli chodzi o Zgromadzenie Sióstr Rodziny Betańskiej. Ks. Roman K. odpowiada za naruszenie miru domowego, czyli bezprawne zajmowanie budynków klasztornych. Siostry nie zgodziły się na polubowne rozwiązanie sporu.
Najbliższa rozprawa w procesie ks. Romana K. już jutro, w Wielki Czwartek. Wyniki mediacji mogą wpłynąć na wysokość kary.