ITI pozywa prezesa PiS. "Oburza skala i częstotliwość kłamstw"

rik, ga
06.04.2009 , aktualizacja: 06.04.2009 20:52
A A A Drukuj
Tak ma wyglądać stadion Legii po rozbudowie Tak ma wyglądać stadion Legii po rozbudowie
Grupa medialna ITI, właścicicel m.in. TVN i TVN24 pozwała do sądu Jarosława Kaczyńskiego. Chodzi o wypowiedzi prezesa PiS o budowanym stadionie Legii. - Oburza skala i częstotliwość powtarzanych kłamstw - oświadczenie o tej treści zakończyło dzisiejsze wydanie Faktów TVN.
Fragment oświadczenia ITI, które zakończyło poniedziałkowe
Fot. TVN
Fragment oświadczenia ITI, które zakończyło poniedziałkowe "Fakty"
Jarosław Kaczyński
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Jarosław Kaczyński
SERWISY
W komunikacie czytamy, że "grupa ITI złożyła pozew przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu przeciwko naruszeniu dóbr osobistych. Chodzi o nieprawdziwe informacje na temat budowanego przez miasto stołeczne Warszawa stadionu przy ul Łazienkowskiej, którego dzierżawca jest należąca do grupy ITI Legia Warszawa. Skala i częstotliwość powtarzanych kłamstw oburza i dowodzi, że jest to efekt zamierzonych działań prowadzonych przez polityków Prawa i Sprawiedliwości. Zostaliśmy zmuszeni do wystąpienia na drogę prawną w celu ochrony naszego dobrego imienia" - napisał w specjalnym oświadczeniu prezes zarządu ITI Wojciech Kostrzewa.

J. Kaczyński: Zdumiewająca rzecz

Prezes PiS i politycy tego ugrupowania (np. Zbigniew Girzyński) niejednokrotnie krytykowali finansowanie budowy stadionu Legii Warszawa (właścicielem klubu jest ITI) przez miasto (prezydentem jest Hanna Gronkiewicz Waltz z PO). Sugerowali też, że Platforma w ten sposób "kupiła sobie" przychylność TVN.

Na przykład w ubiegły wtorek - przy okazji gorącej dyskusji o finansowaniu partii politycznych - Jarosław Kaczyński mówił, że PO ma "różne źródła finansowania" i proponował "oszczędności": - Zdumiewająca rzecz, że pan Donald Tusk nie skłania pani prezydent Gronkiewicz Waltz, do tego żeby odebrała pół miliarda złotych, które otrzymuje ITI na stadion. Przy czym te dwa stadiony, które są obecnie budowane, są od siebie oddalone dokładnie o 3800 metrów i po prostu ten drugi niespecjalnie jest Warszawie potrzebny - mówił Jarosław Kaczyński.

Drugiego grudnia 2008 roku Jarosław Kaczyński wymienił decyzję o przeznaczeniu miejskich środków na stadion Legii jako przykład "dziwnych powiązań". Przypomniał, że właścicielem Klubu Piłkarskiego Legia jest koncern ITI.

Girzyński w Sejmie

W podobnym tonie utrzymana była wypowiedź posła PiS Zbigniewa Girzyńskiego w Sejmie. Z mównicy zwrócił się wówczas do szefa rządu: - Panie premierze czy to prawda, że Platforma Obywatelska nie musi płacić za reklamy w stacjach komercyjnych, bo tylko jeden koncern ITI - a więc właściciel stacji TVN - dostał z budżetu miasta Warszawy - rządzonej przez Platformę Obywatelską - około pięciuset milionów złotych na swoje inwestycje - pytał poseł PiS.

ITI: To lawina kłamstw

- Od wielu miesięcy z ust polityków PiS słyszymy całą lawinę kłamstw i insynuacji dotyczących okoliczności budowy nowego stadionu przy ul. Łazienkowskiej - powiedział w "Faktach po faktach" Paweł Kosmala, członek rady dyrektorów ITI. - Na początku sądziliśmy , że wynika to z ignorancji, która akurat dotknęła akurat polityków tego ugrupowania. Niestety, te insynuacje zaczynają się powtarzać z coraz większym nasileniem - dodał.

Według Kosmali, na konto ITI z powodu budowy stadionu nie wpłynie żadna złotówka, ponieważ jest to budowa w ramach programu inwestycyjnego miasta, dotyczy stadionu miejskiego, odbywa się na terenie należącym do miasta. - Legia Warszawa tak jak była i jest, jest tylko dzierżawcą tego terenu - dodał.

Zapewniał też, że za dzierżawę twego terenu ITI będzie płacić bardzo wysoki czynsz. - Jest on ośmiokrotnie wyższy niż dotąd płacony. Do tego będziemy płacić wszystkie koszty eksploatacyjne utrzymania stadionu - dodał. Jego zdaniem "przez 20 lat, a tyle zostało do wygaśnięcia dzierżawy, te koszty prawdopodobnie zrównają się z kosztami budowy stadionu".

Wojna o raport ws. WSI

To nie pierwsze starcie polityków PiS i grupy ITI. Środowisko PiS wcześniej oskarżało grupę o związki z wywiadem PRL. W ujawnionym w lutym 2007 r. przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego raporcie, autorstwa ówczesnego szefa komisji weryfikacyjnej WSI Antoniego Macierewicza (obecnie posła PiS), napisano m.in., że wywiad wojskowy PRL "podejmował wysiłki powołania firmy telewizyjnej". Celem powołania tego rodzaju firmy "miało być ułatwienie plasowania agentury na Zachodzie". W raporcie podano, że związany z wywiadem wojskowym dyrektor generalny FOZZ Grzegorz Żemek miał pod koniec lat 80. podjąć na zlecenie wywiadu rozmowy w tej sprawie z firmą ITI i reprezentującymi ją Wejchertem i Walterem.

Właściciele ITI wytoczyli proces Macierewiczowi. Zakończył się w czerwcu 2008 roku ugodą i przeprosinami szefa MON za "nieuprawnione i krzywdzące" stwierdzenia raportu z weryfikacji WSI.

Z kolei w kwietniu 2008 warszawski sąd okręgowy orzekł, że Antoni Macierewicz nie musi przepraszać koncernu medialnego ITI oraz jednego z jego właścicieli Jana Wejcherta za swe słowa z wywiadu prasowego o związkach ITI i Wejcherta z wojskowymi służbami specjalnymi.

Według sądu, Macierewicz działał w granicach prawa, nie jako osoba prywatna, ale urzędnik państwowy - szef Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI i mówił o urzędowym dokumencie opublikowanym przez prezydenta - raporcie z weryfikacji WSI. Dlatego pozew o ochronę dóbr osobistych nie mógł być skuteczny - uzasadniał sąd.

Podziel się