Chłopczyk zadzwonił do swojego dziadka, informując go, że wszyscy w domu mają zawroty głowy i źle się czują. Okazało się, że przyczyną złego samopoczucia był czad. Interwencja chłopca uratowała domownikom życie.
Zaniepokojony dziadek powiadomił pogotowie oraz sam udał się do domu swojej córki. Jak się okazało, w mieszkaniu nieszczelny był piecyk gazowy i gdyby 10-letni Wiktor nie zadzwonił do dziadka, cała rodzina zatrułaby się tlenkiem węgla.
Właściciel mieszkania został zabrany do szpitala w Sosnowcu, a jego 40-letnia żona oraz dwójka dzieci w wieku 10 i 15 lat trafili do jednego z częstochowskich szpitali.