- To nie jest dobra idea, żeby ujawniać dokumenty dyplomatyczne. Ale jeśli rzeczywiście trzeba będzie ujawnić ten dokument, tylko po to, żeby udowodnić panu Kownackiemu, że ma w kancelarii bałagan, i przez ten bałagan, przez niekompetencję swoją i swoich urzędników, nie poinformował pana prezydenta o stanowisku rządu, to wtedy być może - mówił w "Kontrwywiadzie" Paweł Graś.
Zaznaczył, że ujawnienie dokumenty nastąpi dopiero po analizie prawnej i pod warunkiem, że prawnicy nie zgłoszą przeciwwskazań. - Chociaż szczerze mówiąc, ujawnianie notatek z rozmów w cztery oczy między przywódcami państw jest mówiąc delikatnie dyskusyjne - zaznaczył.
Motywacją Kancelarii Premiera do ujawnienia dokumenty jest - jak mówił rzecznik rządu - chęć udowodnienia "szósty czy siódmy raz" kłamstw ministra Kownackiego.- Więc chociażby po to, żeby udowodnić po raz kolejny panu Kownackiemu, chyba szósty czy siódmy, że kłamie, po analizie prawnej w kancelarii premiera, jeśli nie będzie przeciwwskazań, to ją ujawnimy - mówił w
radio Graś.
Minister Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki zapowiedział wczoraj w
TVN24, że sam zwróci się do rządu o odtajnienie notatki. Stwierdził, że z dokumentu "jasno wynika", że Tusk zapewnił Rasmussena o tym, że ma on poparcie Polski. Tę informację natychmiast zdementował minister Radek Sikorski mówiąc, że "widział ją" (notatkę - przyp.red.) i "niczego takiego tam nie ma".