Obama apeluje do Unii o szybkie przyjęcie Turcji

tan, PAP
05.04.2009 , aktualizacja: 05.04.2009 15:15
A A A Drukuj
Ustępujący premier Czech Mirek Topolanek i Barack Obama szczycie UE-USA w Pradze Fot. Bela Szandelszky AP Ustępujący premier Czech Mirek Topolanek i Barack Obama szczycie UE-USA w Pradze
O przyjęcie Turcji do Unii Europejskiej zaapelował w Pradze na szczycie z szefami państw i rządów 27 krajów UE prezydent USA Barack Obama. Podkreślił, że byłby to "ważny sygnał" dla świata muzułmańskiego, który dałby szansę na "zakotwiczenie" Turcji w Europie. Kwestia przyjęcia Turcji budzi tymczasem podziały w łonie samych krajów członkowskich; chwilę po apelu Obamy prezydent Francji Nicolas Sarkozy przypomniał w telewizji TF1, że jest temu przeciwny.
Podczas transmitowanego przez telewizję początku wystąpienia Obamy wezwał on również kraje europejskie, aby zgodziły się przyjąć więźniów z Guantanamo i pomogły w zamknięciu tego więzienia. UE deklarowała już wstępnie gotowość do przyjęcia więźniów, wobec których nie wysunięto żadnych zarzutów i którzy z obawy przed prześladowaniami nie mogą wrócić do swoich krajów. Sprawa ta, w następstwie oficjalnej amerykańskiej prośby o pomoc, ma być szczegółowo dyskutowana na poniedziałkowym spotkaniu ministrów spraw wewnętrznych i sprawiedliwości "27" w Luksemburgu.

Tuż przed rozpoczęciem szczytu, z Obamą spotkał się przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso. Tematami rozmowy były przede wszystkim współpraca gospodarcza UE-USA w kontekście walki z kryzysem, oraz światowe negocjacje klimatyczne, których finał powinien nastąpić na konferencji w Kopenhadze w grudniu br. - relacjonował rzecznik Barroso, Johannes Laitenberger.

Po rządach George'a W. Busha, UE widzi większą otwartość administracji Baracka Obamy i oczekuje, że USA przyłączy się do wysiłków - w tym finansowych - w walce z ociepleniem klimatu.

- Widzimy zbieżność w tej sprawie, choć do wykonania mamy wciąż wiele pracy - powiedział Laitenberger dziennikarzom po spotkaniu. Pytany o to, czy dyskutowane były szczegóły rozłożenia finansowego ciężaru walki ze zmianami klimatycznymi w krajach rozwijających się, odparł: "Jest jasne, że kraje uprzemysłowione będą musiały mieć swój znaczący udział, ale nie chodzi tylko o UE i USA".

Rzecznik rządu Paweł Graś powiedział, że podczas sesji roboczej szczytu głos po stronie polskiej delegacji miał zabrać Lech Kaczyński, którego czeskie przewodnictwo poprosiło o wystąpienie w imieniu UE na temat bezpieczeństwa energetycznego. By zapewnić sprawny przebieg 2,5-godzinnego spotkania, uniknąć powtórzeń i sprzecznych wypowiedzi, Czesi uzgodnili bowiem z przywódcami po unijnej stronie, na jaki temat zabierają oni głos.

Podziel się