Sikorski ujawnił "instrukcję" dla prezydenta. Ma trzy strony

strem, Gazeta.pl
05.04.2009 , aktualizacja: 05.04.2009 14:58
A A A Drukuj
Od lewej: Anders Fogh Rasmussen, Donald Tusk, Lech Kaczyński fot. AP/AG/AG Od lewej: Anders Fogh Rasmussen, Donald Tusk, Lech Kaczyński
Radosław Sikorski ujawnił instrukcję, jaka została przekazana prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu przed szczytem NATO, na którym miało dojść do wyboru nowego szefa Sojuszu. Prezydent Kaczyński zaprzecza, że dostał od rządu jakiekolwiek materiały w tej sprawie: - Nie można nazwać instrukcją dwóch zdań pana ministra Sikorskiego - tłumaczył wczoraj prezydent.
Prezydent: na oczy tego nie widziałem

Trzystronnicowy dokument minister Sikorski pokazał dziennikarzom przed odlotem na szczyt UE-USA do Pragi. Widnieje na nim data 2 kwietnia. Minister Sikorski zapewnił, że właśnie tego dnia pismo zostało przekazane prezydentowi. Szef MSZ powiedział, że Lech Kaczyński tę sugestię - słowa ''instrukcja" minister nie chciał użyć - otrzymał nie na schodach, a na pokładzie samolotu, którym udawał się na szczyt NATO.

Prezydent złamał ustalenia, czy nie miał instrukcji?

Zamieszanie i wzajemne oskarżenia rozpętały się w sobotę, kiedy prezydent Lech Kaczyński na szczycie NATO oficjalnie poparł kandydaturę premiera Danii na nowego szefa NATO. - Jesteśmy zaskoczeni stanowiskiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego na szczycie NATO. Jest ono niezgodne z instrukcją rządu - zareagował minister obrony Bogdan Klich, który towarzyszył Lechowi Kaczyńskiemu na szczycie. Te same zarzuty postawił premier Donald Tusk. Odpowiedź prezydenta była szybka: - Nie można nazwać instrukcją dwóch zdań pana ministra Sikorskiego. Chciałem porozmawiać z premierem i ministrem o pierwszej w nocy, jeden nie dał się dobudzić, drugi przyszedł, ale zaraz wyszedł. Stanowisko prezydenta podtrzymał rano w Radiu Zet szef BBN Aleksander Szczygło: - prezydent nie dostał żadnej instrukcji - powtórzył.

Strategia: przeciągnąć negocjacje, ugrać coś dla Polski

Na dokumencie ujawnionym przez Radosława Sikorskiego widnieje data 2 kwietnia. Szczyt NATO rozpoczął się dzień później, Pismo nosi tytuł: "Wariantowe uzupełnienie do sugestii dla pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego w kwestii wyboru nowego Sekretarza Generalnego NATO na forum szczytu w Strasburgu/Kehl". Adresatem jest Kazimierz Kuberski - zastępca Dyrektora Biura Spraw Zagranicznych Kancelarii Prezydenta RP. Na pierwszej stronie czytamy, że dokument został przekazany do Kancelarii także drogą elektroniczną.

Czego dowiadujemy się z pisma? Rząd sugeruje w nim, że strona polska powinna przeciągać negocjację i próbować wynegocjować korzyści za odstąpienie od kandydatury Radosława Sikorskiego: "(...) Niezbędne byłoby zapewnienia sobie poparcia w postaci krótkiego wystąpienia szefa polskiej delegacji, które jednak nie miałoby postaci blokowania kandydatury Rasmussena, ale sprowadzało się do wyrażenia niezadowolenia, przeciągnięcia sprawy w czasie (choć nie na długo) i wymuszenia rozmów z nami, w których moglibyśmy otrzymać jakieś zadośćuczynienie, jeśli mielibyśmy odstąpić od naszej kandydatury".

Następnie w piśmie pojawiają się przykłady argumentacji, jakiej polska delegacja mogłaby używać w rozmowach z partnerami oraz jasna sugestia, że nie możemy godzić się na podejmowanie decyzji ws. nowego Sekretarza Generalnego NATO bez konkretnych konsultacji z Polską.

Przekazując pismo dziennikarzom, Radosław Sikorski tłumaczył, że rząd chciał osiągnąć "wejście do gry" - tu minister przytoczył przykład Turcji, która przeciągając negocjacje dostała m.in. stanowisko wiceszefa NATO.

W dokumencie jedna rzecz zwraca uwagę: pojawia się informacja, że kandydatura Rasmussena została zgłoszona na szczycie 3 kwietnia. Jak powiedział rzecznik MSZ Piotr Paszkowski to zwykła "literówka". - Powinna była się tam pojawić data 1 kwietnia - mówi w rozmowie z Gazeta.pl

Chlebowski: postawić prezydenta przed Trybunał Stanu

Zaprzeczenia prezydenta i jego otoczenia dotyczące instrukcji wywołały ostrą reakcję Zbigniewa Chlebowskiego z PO. Zasugerował on rano w Radiu Zet, że "takie postępowanie prezydenta prowadzi do prostego wniosku przed Trybunał Stanu". - Polityką zagraniczną prowadzi polski rząd, a pan prezydent nie ma prawa zmieniać stanowiska rządu - mówił Chlebowski.

Podziel się