Rząd: Prezydent postąpił wbrew instrukcjom - czytaj>> - Od kilkunastu dni było wiadomo, że premier Rasmussen ma poparcie wszystkich najważniejszych mocarstw. Ta kandydatura budziła tylko sprzeciw Turcji. W trakcie nocnych i dzisiejszych rozmów sprawa została załatwiona. Było oczywiste, że w sytuacji 27:1 się nie wygrywa - mówił
Lech Kaczyński na konferencji po szczycie NATO.
"Nie było żadnej instrukcji rządu" Prezydent podkreślał, że nie było żadnej instrukcji rządu. - Nie można nazwać instrukcją dwóch zdań pana ministra Sikorskiego. Chciałem porozmawiać z premierem i ministrem o pierwszej w nocy, jeden nie dał się dobudzić, drugi przyszedł, ale zaraz wyszedł - dodał. - To jest co najmniej niestosowne. Ja byłem gotów rozmawiać, deklarowałem chęć rozmowy. Nie miałem nawet nic przeciwko, by premier towarzyszył mi na szczycie - mówił.
"Nie ma polityki, jest reklama" Lech Kaczyński dodał, że "cały szum" związany z kandydaturą Sikorskiego i
zarzutami o łamanie ustaleń to "zaplanowane PR-owskie przedsięwzięcie". - Premier jak zawsze zastępuje PR-em politykę, polityki tego rządu nie ma, jest reklama. Chciałem jak najlepiej, ale po każdym miłym spotkaniu następuje seria ataków, tak jest za każdym razem. Jest to dla mnie niezwykle przykre - powiedział prezydent.
"Rasmussen przekonywał" Kaczyński podkreślił, że Rasmussen przekonywał go, że ma poparcie Tuska. - Rozmawiał on z premierem przez telefon, ja wolałem w sposób merytoryczny porozmawiać tutaj - dodał.
- Trudności komunikacyjne są przykre, ale to nie moja wina. Zawsze jestem gotów przyjąć premiera. Możemy się spotkać w wielu miejscach, w Sopocie, w Juracie, w Pałacu Prezydenckim, ale musimy się spotykać - odniósł się do pytania o brak kontaktów przed tak ważnym szczytem.
Tusk: Prezydent znał stanowisko rządu - Chciałbym uciąć wszelkie spekulacje. Wydaje się mało przekonujące, że prezydent nie wie jakie jest stanowisko rządu w tej sprawie. Obecność Klicha i Sikorskiego służyła temu, by prezydent wiedział o co chodzi polskiemu rządowi - komentował na konferencji we Wrocławiu Donald Tusk.
Premier odniósł się też do zarzutów prezydenta, że ciężko się z nim skontaktować. - Mieszkam przy ul. Parkowej, mój telefon jest znany - powiedział.
- Nie bardzo wiem, czy jako przedstawiciel rządu, mam prawo dawać instrukcje prezydentowi. Nie będę nazywał tego instrukcją, bo to dotyka wrażliwości prezydenta. Powtarzam jeszcze raz, prezydent znał stanowisko rządu - zakończył Tusk.