Sejm przegłosował ustawę: Partie dostaną mniej pieniędzy

us, PAP
03.04.2009 , aktualizacja: 03.04.2009 17:56
A A A Drukuj
Głosowanie posłów ws. finansowania partii Fot. Wojciech Olkuśnik / AG Głosowanie posłów ws. finansowania partii
Podczas drugiego, popołudniowego głosowania Sejm przegłosował projekt Lewicy zakładający obniżenie subwencji dla partii politycznych z budżetu państwa. Swojej radości nie krył premier: - Mam wielką satysfakcję, niemożliwe stało się możliwe - cieszył się Donald Tusk.
Donald Tusk i Jarosław Gowin
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Donald Tusk i Jarosław Gowin
Donald Tusk podczas debaty ws. ograniczenia subwencji dla partii
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Donald Tusk podczas debaty ws. ograniczenia subwencji dla partii
Za ustawą - której autorem jest klub Lewicy - zagłosowało 262 posłów, przeciw było 152, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Zgodnie z ustawą od połowy 2009 r. do końca 2010 roku partie mają otrzymywać mniejszą subwencję budżetową: PO - o 44 proc., PiS - o 41 proc., SLD - o 11 proc., PSL - o 7 proc.

Wcześniej Sejm odrzucił pięć poprawek do ustawy, które zgłosił klub PiS oraz koło SdPl-NL.

Tusk: Mam wielką satysfakcję

- Mam wielką satysfakcję - niezależnie od tego jak wyglądał dzisiaj ten festiwal głosowań - że jesteśmy już o krok od ograniczenia, przynajmniej ograniczenia finansowania partii z budżetu państwa - powiedział premier dziennikarzom w Sejmie. - Jedna z rzeczy niemożliwych stała się możliwa. Jestem dzisiaj naprawdę zadowolonym człowiekiem - podkreślił szef rządu.

Jak dodał, jest mniej zawstydzony "nieudolnością niektórych posłów", a bardziej "zażenowany tym, że tak strasznie dużo emocji i twardych słów używają ci, którzy bronili swojej kasy do końca". - Myślę tu o PiS-ie, nie ukrywam - powiedział Tusk.



"Kpina z obyczaju parlamentarnego"

Prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił wcześniej, że ponowne procedowanie nad właśnie odrzuconym przez Sejm projektem ustawy jest kpiną z obyczaju parlamentarnego i kolejnym skandalicznym zachowaniem PO.

PiS skieruje ustawę do Trybunału Konstytucyjnego?

Klub PiS złożył wniosek o odrzucenie projektu Lewicy w pierwszym czytaniu. - Rozumiem, że wnioski szefa rządu mają swoją rangę, ale nigdy nie pojmę, dlaczego dzisiaj stało się tak, że obradujemy nad dokładnie tym samym projektem, tylko dlatego, że nie spełniła się intencja polityczna szefa rządu - argumentował Paweł Kowal.

- Co takiego stanie się, jeśli nad tym projektem będziemy debatowali podczas kolejnego posiedzenia za dwa tygodnie? - pytał poseł PiS.

Jako "poza wszelkimi procedurami" ocenił wprowadzenie ponownie do pierwszego czytania projektu odrzuconego w piątek rano. - Apeluję - zastanówcie się, bo to się wpisuje w taki stosunek do demokracji, jakiego nie ma w żadnym innym kraju w Europie - mówił Kowal do posłów Platformy.

Podczas późniejszej debaty szef klubu PiS Przemysław Gosiewski zasugerował, że PiS zaskarży do Trybunału Konstytucyjnego ustawę ograniczającą budżetowe finansowanie partii.

- Stenogram z dzisiejszego posiedzenia (Sejmu) będzie doskonałym dowodem przed posiedzeniem Trybunału Konstytucyjnego - podkreślił. Gosiewski złożył wniosek o przedstawienie opinii Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej do projektu Lewicy oraz o przedstawienie ekspertyz o zgodności projektu z konstytucją.

W ocenie Gosiewskiego, są "zastrzeżenia konstytucyjne" nie tylko do treści projektu, ale również do trybu procedowania nad nim w Sejmie.

Odrzucili, bo się pomylili

W piątek rano Sejm niespodziewanie odrzucił projekt ustawy ograniczający finansowanie partii z budżetu. Wcześniej przyjęto bowiem poprawkę prowadzącą do całkowitej likwidacji takiego finansowania - w trakcie głosowań pomylili się posłowie PSL. W efekcie przeciw projektowi głosowali nawet autorzy projektu - klub Lewicy.

Prezes PiS stwierdził, że projekt jest niekonstytucyjny i PiS będzie oczywiście głosować przeciwko jego przyjęciu.

W ocenie J.Kaczyńskiego, premier Donald Tusk chce ograniczenia finansowania dużych partii, bo Platforma i tak ma za sobą większość mediów, chce więc zamknąć usta PiS-owi.

- Donald Tusk nie chce uczciwej kampanii wyborczej. Nie chce, aby mu przypominano jego obietnice wyborcze - mówił J.Kaczyński.

Podkreślił, że w większości ważnych państw w Europie partie są finansowane z budżetu.

Podziel się