Na swoim blogu były premier tłumaczy się z zażyłości z tabloidami ("musiałem przynajmniej raz pokazać, że jesteśmy normalnymi ludźmi, próbującymi w tej trudnej sytuacji normalnie żyć) i (tradycyjnie już) narzeka na media. - Już nie tylko "w buciorach" sięga się do mojego życia prywatnego, utrudniając je niemiłosiernie, ale dalej próbuje się uniemożliwić pracę zawodową. Zupełnie bez podstaw, wskazuje się mnie jako przyczynę wzrostu wartości złotego. Jakbym z samolotu z Londynu "światowy kryzys" dowoził co tydzień do naszego kraju. Może dlatego straż graniczna zaprosiła mnie nawet na osobiste przeszukanie - oczywiście nic, także kryzysu nie znalazła. (...) Niebawem okaże się, że odpowiadam za wszystko co złe w naszym kraju - utyskuje Marcinkiewicz i dzieli się dowcipem:
- Po jednej z takich "tabloidalnych prawd" wysłałem sms-a do redakcji: "Znacie dowcip o
radiu Erewań? Informacja jest prawdziwa. Tyle że byliśmy w Warszawie a nie Londynie, u stomatologa a nie ginekologa, nie po dziecko, tylko po nowy ząb i nie Iza tylko ja. Czyli sama prawda.
Kim jest "uznana dziennikarka"? Nazwy banku nie umie wymówić... Były premier zapowiada, że nie będzie sądził się z mediami. Także tymi poważniejszymi. - Gdy przeczytałem jak "uznana dziennikarka" codziennie przez dwa tygodnie, odpytywała swoich gości, dodajmy o w różnym stopniu zagmatwanych sytuacjach rodzinnych, z mojego życia prywatnego, uznałem że to dopiero jest prawdziwy tani tabloid, pełen hipokryzji i cynizmu. Jeśli dziennikarka, która ponoć wyznacza standardy "tabloidzieje", to znaczy, że wszystkie chwyty są dozwolone. Odbiło się to nawet na profesjonalizmie, gdy "dama polskiego dziennikarstwa" kilkakrotnie nie potrafiła wypowiedzieć nazwy amerykańskiego banku - podsumowuje Marcinkiewicz.
A kim są Zbigniew i Jacek? Czy to homoseksualne aluzje? Kazimierz Marcinkiewicz ubolewa też, że suchej nitki nie zostawiają na nim politycy. - Część polityków, (...) zaczęła mówić o mnie - Kazio. Mówić do prawie 50-cio letniego człowieka Kazio, to strasznie dziwaczne. Rozumiem, że próbują ośmieszyć mnie, choć raczej ośmieszają siebie. Nie spodziewałem się bowiem, że w tym środowisku tak zdrobniale i czule mężczyźni mówią do mężczyzn. Zbigniewie i Jacku może rzeczywiście "przy takiej czułości" lepiej jeśli będziecie startować do Parlamentu Europejskiego, tam będzie wam łatwiej z "tym" żyć - napisał Kazimierz Marcinkiewicz.
B.premier wybiera: Będę żył normalnie Mimo licznych "szykan" opisywanych na blogu, były premier deklaruje: - Nie poddam się. Słowa, których używacie wobec mnie i moich najbliższych, na pewno bolą, ale świadczą nie o mnie, tylko o was i o waszych kompleksach, ja będę żył normalnie.