- Jest jeden dokument, który dla nas jest zobowiązujący i to nie jest konferencja w Annapolis, ona jest nieważna - powiedział
znany z rasistowskich poglądów nowy szef izraelskiego MSZ Awigdor Lieberman. W 2007 roku
Izrael i Autonomia Palestyńska zobowiązały się, że dialogiem doprowadzą do końca 2008 roku do porozumienia ws. utworzenia państwa palestyńskiego.
Przemawiając na uroczystości przejęcie obowiązków przez nowy rząd, Lieberman podkreślił, że ani rząd Izraela, ani parlament nigdy nie ratyfikowały wspólnej deklaracji wydanej na zakończenie rokowań w Annapolis.
"Ustępstwa prowadzą do wojny" Minister, którego nominacja od początku wywołała kontrowersje z racji jego wcześniejszych antyarabskich wystąpień, przestrzegł, że ustępstwa doprowadzą jedynie do wojny. Zastrzegł jednak, że Izrael ma zamiar respektować uzgodnienia zawarte w mapie drogowej - międzynarodowym planie pokojowym izraelsko-palestyńskim.
Według źródeł zbliżonych do premiera Netaniahu, przytaczanych przez agencję Reutera, uwagi nowego ministra, szefa partii Nasz Dom Izrael (Israel Beiteinu), odzwierciedlają w przybliżeniu stanowisko samego szefa rządu, w którego skład wchodzą przedstawiciele ugrupowań prawicowych i skrajnie prawicowych.
Abbas oburzony. "Niech USA zareagują" W odpowiedzi na deklarację Liebermana przedstawiciel prezydenta Autonomii Palestyńskiej Mahmuda Abbasa, Nabil Rudeina wezwał USA, by przeciwstawiły się postawie nowego ministra. - To wyzwanie dla społeczności międzynarodowej i Stanów Zjednoczonych, które przyjęły rozwiązanie w postaci utworzenia dwóch państw - powiedział Rudeina.
Sam Abbas powiedział palestyńskiej agencji Wafa: "Beniamin Netaniahu nie zaakceptował rozwiązania zakładającego utworzenie dwóch państw czy już podpisanych porozumień i nie chce powstrzymać kolonizacji (na Zachodnim Brzegu Jordanu). To jest oczywiste. Musimy powiedzieć światu, że ten człowiek nie wierzy w pokój".
USA, ONZ i Niemcy zaskoczone Ewidentnie zaskoczone dyplomacje USA, Niemiec i a nawet sama ONZ, wydały oświadczenia z których nic nie wynika. Białym Dom oświadczył natychmiast, że Barack Obama jest zwolennikiem powstania dwóch państw i liczy na "szczere rozmowy" z nowym rządem Izraela. Także kancelaria Angeli Merkel wydała w tej sprawie oświadczenie prasowe apelując, aby obie strony konfliktu dążyły do "trwałego, globalnego i sprawiedliwego pokoju".
Również sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun zaapelował do premiera Netaniahu, by otworzył się na ustanowienie państwa palestyńskiego.