Kierowca, którego widziała cała Polska, leży w szpitalu psychiatrycznym

Robert Kowalik, Gazeta.pl
01.04.2009 , aktualizacja: 01.04.2009 21:52
A A A Drukuj
Obok kierowcy siedział policjant, ale nie próbował odgonić dziennikarzy Fot. Łukasz Giza / AG Obok kierowcy siedział policjant, ale nie próbował odgonić dziennikarzy
Trzy godziny po wypadku zobaczyła go cała Polska. Teraz prokuratura nie może go przesłuchać, ze względu na bardzo zły stan psychiczny. Zdaniem lekarzy to również skutek ataku mediów, które nadawały na żywo relacje prosto ze szpitalnego łóżka.
TVP INFO i TVN24 pokazały kierowcę. dopiero potem reporterka TVP Info pytała, czy mężczyzna się na to godzi
fot. TVN24 i TVP INFO
TVP INFO i TVN24 pokazały kierowcę. dopiero potem reporterka TVP Info pytała, czy mężczyzna się na to godzi
Wypadek autokaru w Świdnicy - 33 osoby zostały ranne
Fot. Michał Nadolski/Zdjęcie nadesłane na Alert24
Wypadek autokaru w Świdnicy - 33 osoby zostały ranne
W wypadku autobusu, który nie zmieścił się pod wiaduktem, rannych zostało 33 dzieci. Trafiły do świdnickiego szpitala. Bezpośrednio po wypadku obok relacji z miejsca zdarzenia, cała Polska zobaczyła też w TVN24 i TVP INFO sprawcę wypadku, kierowcę autobusu leżącego w szpitalnej sali. Ten widok był równie wstrząsający, co relacje z samego wypadku.

To ekipy telewizyjne przesłuchały kierowcę

Ekipy telewizyjne niemal wiszą nad łóżkiem pacjenta, który jest ciągle w szoku i zadają mu serię pytań. Widział pan ten wiadukt? Jak pan się czuje? Pan ucierpiał w wypadku, ma pan jakieś obrażenia? Długo pan jest kierowcą? Zawiodła pana czujność? Uznał pan widząc ten wiadukt, że się zmieści? Co pan pamięta? Huk? Płacz dzieci? Bardzo się pan zmartwił z tego powodu?

Siwy, 60-letni mężczyzna, potargany, z obnażonym torsem, leży skulony w łóżku. Nikt nie przychodzi, by przegonić ekipy telewizyjne. A dziennikarze zadają kolejne pytania. Mężczyzna mówi coś nieskładnie, próbując zasłonić ramieniem twarz. - Mam na sumieniu tyle nieszczęść - wzdycha ciężko. Nie ma gdzie się ukryć, nie ma jak uciec przed kamerami. Na koniec rozmowy jeden z reporterów TVP INFO mówi: - Proszę się przedstawić. Nie chce pan? A można pokazać pana twarz?

Kierowca odpowiada cicho: - Wolałbym nie.

I co z tego, że wolałby nie? Chwilę wcześniej cała Polska już obejrzała na ekranach telewizorów twarz upokorzonego mężczyzny.

- Pacjenta nie można na razie przesłuchać, ponieważ jest w tak złym stanie psychicznym, że musi być podany specjalistycznemu leczeniu - informuje prokurator Ewa Ścierzyńska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.

Obawiam się, że ta presja mediów przyczyniła się do jego stanu psychicznego. Ekipy TVN i TVP INFO wręcz przesłuchiwały tego leżącego na łóżku człowieka. - mówi. I dodaje: - Nie wiem jak to się stało, przypuszczam, że było to jeszcze przed działaniami policji.

Niezupełnie.

Wrocławski fotoreporter "Gazety Wyborczej" Łukasz Giza był na miejscu: - Obok kierowcy siedział policjant, ale nie próbował odgonić dziennikarzy. - opowiada. Na jednym ze zdjęć które zrobił, widać policjanta stojącego w drzwiach i spokojnie przyglądającego się, jak dziennikarze przesłuchują kierowcę.

Przemycili się ci, co nie powinni. Niedopatrzyliśmy

- Również lekarze i personel szpitala nic z tym nie robili - dziwi się Giza. Brał już udział w podobnych sytuacjach szpitalnych i zwykle to właśnie personel, na wyraźne polecenie lekarzy, nie dopuszczał mediów do poszkodowanych. - Nawet dziennikarze byli zaskoczeni łatwością z jaką mogą buszować po szpitalnych salach - mówi fotoreporter.

Dyrektor szpitala w Świdnicy, Jacek Domejko próbuje to wyjaśnić: - Jednorazowo do szpitala zostało przywiezionych 35 osób, kiedy doliczymy do tego rodziców i personel to w części ratunkowej szpitala przebywało około 130 osób - tłumaczy. - Również, czego nie dopatrzyliśmy, przemycili się ci, którzy zrobili wywiad dysponując małymi kamerkami. Oczywiście nie pytali o zgodę. Oceniam to jak najbardziej negatywnie, tym bardziej, że osoby z mediów dobrze wiedziały, że takiej zgody by nie uzyskały. To kwestia etyki dziennikarskiej - ocenia.

- Szpital jest miejscem, gdzie powinno się zachować maksymalną dozę intymności i poszanowania prywatności drugiego człowieka - mówi Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. - Przecież ktoś może nie chcieć, aby go filmowano w intymnej sytuacji - dodaje. - Pogoń za informacją nie powinna przesłaniać granic moralnych.

Jego zdaniem odpowiedzialność za pacjentów spoczywa na dyrektorze szpitala.

Nie mówcie nikomu, gdzie jestem

- Kierowca znajduje się obecnie na oddziale psychiatrycznym jednego z wrocławskich szpitali. Była to decyzja konsultantów, którzy badali pacjenta i przeprowadzili ocenę jego stanu psychicznego - mówi dyrektor Jacek Domejko.

Jak się dowiedzieliśmy, kierowca nie życzył sobie, by komukolwiek, poza najbliższą rodziną, ujawniać miejsce jego pobytu.

Pewne jest, że jego obecny kiepski stan psychiczny ma związek z wypadkiem i tym, co nastąpiło po nim. Prokuratura cierpliwie czeka, aż mężczyzna poczuje się lepiej. - Chodzi o to, by kierowca w świadomy sposób brał udział w postępowaniu. Chcemy go przesłuchać, choć jeszcze nie ustaliliśmy w jakim charakterze - mówi prok. Ścierzyńska.

Na razie prokuratura przesłuchuje rodziców dzieci, które uległy wypadkowi, jako przedstawicieli nieletnich. Bo same dzieci - jak mówi Ewa Ścierzyńska - również są w nie najlepszym stanie.

Zamieszki w Londynie. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: Kliknij, by obejrzeć galerię

Podziel się