" Ostatni program "
Tomasz Lis na żywo" (30.III.09) był pokazem szczucia na
IPN " - oceniła Janina Jankowska na swoim blogu w serwisie salon24.pl. Chodzi dokładnie o drugą część programu Lisa, w którym zajmował się książką Pawła Zyzaka o Lechu Wałęsie.
Według Jankowskiej, w tej części programu, prowadzący złamał wszystkie możliwe standardy dziennikarskie. "Do rozmowy na temat kontrowersyjnej pozycji zaprosił tylko jedną stronę : Lecha Wałęsę - osobę dramatu i marszałka Bronisława Komorowskiego, obrońcę - to politycy, obydwaj atakują autora książki i IPN. Lis nie zaprasza drugiej strony - historyków. A należało "winowajcę" - autora i historyka z uznanym autorytetem" - wylicza szefowa rady programowej
TVP.
Jednak największej manipulacji Lis dopuścił się zadając na początku programu pytanie "Czy IPN powinien zostać rozwiązany?". Zdaniem Jankowskiej to wytworzyło w widzu przeświadczenie, że to właśnie IPN jest winny całego zamieszania. "Nie podaje podstawowych informacji, że książka nie jest częścią żadnego projektu badawczego IPN, nie była finansowana z budżetu IPN, nie była przez tę instytucję wydana" - zarzuca Jankowska.
W dalszej części programu, według autorki bloga, było już tylko gorzej. "Koncert podpuszczania pod określony cel - zdezawuowanie IPN" - tak Jankowska określa rozmowy Lisa z gośćmi. Program zakończył się wezwaniem do obywatelskeigo zbierania podpisów pod projektem ustawy o likwidacji IPN. "Zgroza. To chyba Lis był autorem inwektyw pod adresem dziennikarzy "sługusów
PiS-u" . Dziś jest - używając jego języka - sługusem Palikota, sługusem polityków, którzy rozpętują akcję likwidacji IPN" - ocenia prowadzącego Jankowska.
Jednocześnie podkreśla, że
Lech Wałęsa jest dla niej ikoną, ale nie jest przeciwna wolności badań. Sama woli jednak te poważniejsze opracowania, a informacje o tym, co robił Wałęsa w wieku 14 lat traktuje jako ciekawostkę.
"Wstyd mi, że w TVP , polskiej telewizji publicznej po 20 latach wolnej Polski dziennikarstwo tzw. mainstreamowi spada do takiego dna" - wyznaje na koniec Jankowska.
Przeczytaj cały wpis na
blogu Janiny Jankowskiej - Mam wrażenie, że ta wypowiedź została przypisana pani Jankowskiej i to jest pryma aprilisowy żart - skomentował sprawę Tomasz Lis w rozmowie z portalem Gazeta.pl. - Mamy w Polsce wolność słowa. Obejmuje ono również prawo do mówienia rzeczy niemądrych - dodał Lis. Gdyby tekst Jankowskiej okazał się prawdziwy, to dziennikarz zapowiedział, że potraktuje go jako głos jednego z wielu widzów jego programu.
Zamieszki w Londynie. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: