Samoloty Bryza miały zakaz lotu z powodu wad silnika - powiedział dziś w RMF FM Ludwik Dorn, odnosząc się do wczorajszej katastrofy. - Zakaz miały Bryzy innego typu i nie miał on żadnego związku z katastrofą - mówi w TOK FM Tomasz Hypki, specjalista ds. lotnictwa wojskowego.
- Jako poseł będę sprawdzał, dlaczego przez trzy miesiące zostały wstrzymane loty samolotów typu Bryza w siłach powietrznych. Otrzymałem takie niepotwierdzone informacje, że chodziło o poważną usterkę silnika. To silniki starego typu - mówił w Kontrwywiadzie RMF FM Ludwik Dorn.
Potwierdza to w TOK FM Tomasz Hypki ze "Skrzydlatej Polski":
Hypki podkreśla jednak, że zakazu nie można wiązać z wczorajszą katastrofą.
Wojskowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych rozpoczęła rano prace mające wyjaśnić przyczyny katastrofy samolotu Bryza w Gdyni-Babich Dołach, w której zginęło czterech pilotów. Marynarka Wojenna postara się udzielić informacji na temat czteroosobowej załogi. Do tej pory nie podano danych personalnych ofiar.
Rozbity samolot Bryza (to polska wersja rosyjskiego AN-28) należał do Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej. We wtorek nad lotniskiem ćwiczono manewr lądowania na jednym działającym silniku. Maszyna runęła na ziemię podczas tego ćwiczenia; zginęła cała czteroosobowa załoga.
Według Bogdana Klicha, który był na miejsce tragedii, w katastrofie zawiniły albo technika, albo człowiek. Podkreślił, że pogoda była dobra, więc nie mogła się do tego przyczynić. Zaznaczył, że piloci mieli długoletnie doświadczenie