Samolot po upadku stanął w płomieniach. Pożar gasiło 7 jednostek straży pożarnej.
Zginęły cztery osoby - trzy ciała znaleziono w ugaszonym wraku, jedną w "pewnej odległości" od samolotu. Rzecznik Marynarki Wojennej kmdr por. Bartosz Zajda poinformował, że ofiary to: dowódca maszyny, kapitan marynarki, pilot; porucznik marynarki, który był podczas lotu szkolony; komandor ppor marynarki - jako pilot kontrolujący szkolenie; chorąży sztabowy - jako technik pokładowy. Byli w wieku od 27 do 48 lat. Ich dane będą ujawnione w późniejszym terminie.
Zajda zapewnił, że najbliżsi ofiar zostali powiadomieni o katastrofie i będą otoczeni opieką. W Marynarce Wojennej - rozkazem jej dowódcy - ogłoszono żałobę. Na okrętach wojennych i siedzibach dowództw bandery i flagi będą podnoszone do połowy masztów.
Świadkowie katastrofy mówili, że trenujący lądowanie na jednym działającym silniku samolot był nad pasem startowym gdyńskiego lotniska przechylony na jedną stronę. Wszystko zbada Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Jej szef płk Zbigniew Drozdowski poinformował, że 30-osobowa komisja niezwłocznie przystąpi do pracy. Wyniki badań mają być upublicznione.
W związku z katastrofą, na polecenie ministra obrony, zostały wstrzymane loty wszystkich maszyn typu Bryza w Siłach Zbrojnych.
Według Klicha, który udał się na miejsce tragedii, w katastrofie zawiniły albo technika, albo człowiek. Podkreślił, że pogoda była dobra, więc nie mogła się do tego przyczynić. Zaznaczył, że piloci mieli długoletnie doświadczenie.
Prezydent i premier złożyli kondolencje Kondolencje rodzinom lotników złożył prezydent
Lech Kaczyński, wyrażając w związku z tym "najgłębszy ból".
Rodzinom ofiar kondolencje przekazał również premier Donald Tusk. Minister obrony Bogdan Klich zapewnił, że rodziny otrzymają należne wsparcie i wszelkie przewidziane prawem świadczenia.
Minister obrony Bogdan Klich, który udał się do Gdyni, zapowiedział, że raport Komisji Badania Wypadków Lotniczych będzie podany do publicznej wiadomości. Poinformował też, że rutyną jest wstrzymanie lotów na tym rodzaju samolotów do czasu wyjaśnienia przyczyn katastrofy - taka decyzja już zapadła.
Biskup polowy WP gen. Tadeusz Płoski napisał: "Jestem poruszony wiadomością o katastrofie lotniczej, która znowu wyrwała z szeregów żołnierskich kolejnych czterech lotników. Przeżywając ból i żal, zwracamy się do miłosiernego Boga prosząc o dar nieba dla tych, którzy niespodziewanie zakończyli bieg swojego życia oraz o pociechę i umocnienie rodzin, przyjaciół i kolegów pozostających w żałobie"
M-28 Bryza to lekki, dwusilnikowy samolot transportowy i patrolowo- rozpoznawczy. W tej wersji używa go Marynarka Wojenna. Jest modernizacją radzieckiej konstrukcji An-28, prototyp został oblatany w 1993 roku. Maksymalny pułap wynosi 6000 m, maksymalna prędkość 350 km/h. Z ładunkiem jednej tony M-28 może przelecieć ok. 1300 km. W wersji morskiej załoga liczy sześć osób.
Bryzy to jedne z najbezpieczniejszych i bezawaryjnych maszyn używanych w wojsku. Tę opinię podzielają eksperci lotniczy. - Być może pilotom zabrakło doświadczenia i dlatego doszło do katastrofy - ocenia wydawca "Skrzydlatej Polski" Tomasz Hypki. - W ubiegłym roku w Marynarce Wojennej latało się średnio 40 godzin, a w tym roku ma być to jeszcze mniej. To powoduje, że ci piloci po prostu nie mają doświadczenia - ocenił. Jak zaznaczył Hypki, aby wyszkolić pilota, musi on "wylatać od 100 do 140 godzin - dodał.