Donald Tusk potwierdził dziś, że jego spotkanie z Barackiem Obamą w Pradze nie jest wykluczone i że trwają rozmowy w tej sprawie. - Wiem, że o takie spotkanie zabiega też pan prezydent. Niewykluczone, że spotkamy się w trójkę we trzech - powiedział. - Mam nadzieję, że Czesi znajdą wystarczającą ilość mebli - dodał.
Nawiązał w ten sposób do szczytu lutowego, w którym Lech Kaczyński nie wziął udziału, choć również bardzo chciał jechać. Czesi kategorycznie odmówili wtedy dodatkowego krzesła dla Polski przy stole obrad, tłumacząc, że nie będą wyróżniać żadnego z państw UE.
Wczoraj okazało się, że prezydent i tym razem - łamiąc ustalenia z rządem - postanowił jechać na szczyt, który odbędzie się 5 kwietnia w Pradze. Będą to wspólne obrady przywódców państw Unii i Stanów Zjednoczonych nt. kryzysu finansowego, bezpieczeństwa i problemów klimatycznych.
Dziś wyjaśnił jedynie, dlaczego nie może pojechać do Pragi wraz z prezydentem. - Będę jechał samochodem dlatego, że w sobotę będę miał spotkanie w południowo-zachodniej Polsce - powiedział. Spotkanie Tuska z przedstawicielami samorządów będzie dotyczyć zabezpieczeń przed powodziami. - Po drodze ma wizytować Świdnicę. Z tego, co wiem, pan prezydent prosto ze Strasburga uda się do Pragi z ministrem spraw zagranicznych - dodał.