- Marynarze przekazali, że nic im się nie stało, czują się dobrze, a ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo - powiedział Piotr Paszkowski, rzecznik MSZ.
Według informacji kapitana porwanej jednostki Bjoerna Vagenga, pięciu Polaków jest całych i zdrowych. Pozostali członkowie 27-osobowej załogi porwanego statku "Bow Asir" również czują się dobrze.
Ile będą chcieli za statek? Piraci pozwolili norweskiemu kapitanowi nawiązać łączność z armatorem statku. Firma Salhus Shipping obsługuje porwany statek przewożący chemikalia. Bjoern Vageng powiedział tylko, że "wszystko jest ok".
Nie wiadomo, czy w czasie rozmowy kapitan przekazał warunki piratów dotyczące uwolnienia statku. Eksperci twierdzą, że w najbliższych godzinach można oczekiwać z ich strony podania wysokości okupu za statek i ładunek.
Informację o okupie, którego mają żądać piraci, są tylko nieoficjalne.
TVN24 podaje kwotę 10 milionów dolarów.
Negocjacje z piratami prowadzi armator. Polskie władze nie są stroną w sprawie.
Kontaktowanie się porwanych z armatorem wkrótce po porwaniu to zachowanie standardowe. Marynarze na polecenie porywaczy dają znać, że żyją, nie dzieje im się krzywda.
Piraci porywają cały czas Norweski statek "Bow Asir", pływający pod banderą Wysp Bahama, został uprowadzony w czwartek niedaleko wybrzeża Somalii.
Na pokładzie statku, oprócz pięciu polskich marynarzy, jest 19 Filipińczyków, Rosjanin, Litwin, a także norweski kapitan. W Polsce prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie porwania Polaków.
W listopadzie 2008 r. piraci z Somalii porwali saudyjski supertankowiec "Sirius Star" z 300 tys. ton ropy wartości 100 mln dolarów. Porywacze zwolnili statek 9 stycznia, po otrzymaniu 3 mln dolarów okupu. Dwaj polscy marynarze z "Sirius Star" bezpiecznie wrócili do domów.