Kownacki przed TK: Ale o co chodzi Tuskowi?

mar, PAP
27.03.2009 , aktualizacja: 27.03.2009 10:57
A A A Drukuj
- Udział prezydenta w szczytach UE bez zgody, polecenia służbowego czy decyzji premiera nie narusza konstytucji - powiedział szef Kancelarii Prezydenta przed Trybunałem Konstytucyjnym. Piotr Kownacki dodał, że nie wie, czego dotyczy wniosek premiera do TK. Wniósł o umorzenie postępowania.
Piotr Kownacki
Fot. Tomasz Wawer / AG
Piotr Kownacki
Kownacki zabrał głos w imieniu prezydenta podczas rozprawy przed ws. sporu kompetencyjnego między głową państwa a szefem rządu o reprezentację Polski podczas szczytów UE. Wniosek o rozstrzygnięcie sporu złożył Donald Tusk.

Szef Kancelarii Prezydenta rozpoczął swoje wystąpienie od stwierdzenia, że ma poważny kłopot z tym, czego ten spór kompetencyjny naprawdę dotyczy. Podkreślił, że w ocenie prezydenta Lecha Kaczyńskiego wniosek premiera "nie spełnia kryteriów sporu kompetencyjnego".



Kownacki powiedział także, że chciałby sprostować wypowiedź szefa Rządowego Centrum Legislacji Macieja Berka, który wyraził wcześniej opinię, iż udział prezydenta w szczytach jest czymś nadzwyczajnym lub utrudnia prezentowanie stanowiska Polski przez osoby wybrane przez premiera w skład delegacji.

Zwrócił się do strony rządowej, by przedstawiła jakiekolwiek dowody, że udział prezydenta w delegacji na unijny szczyt kiedykolwiek utrudnił przedstawienie stanowiska przez Polskę w Brukseli: - Z własnej obserwacji niczego takiego nie zauważyłem.

"Udział prezydenta oczywisty". Dla kogo?

Przekonywał, że jest znaną praktyką, iż w posiedzeniach Rady Europejskiej uczestniczą jednocześnie prezydenci i szefowie rządów danego kraju. Tak - argumentował - dzieje się w przypadku Finlandii, Czech, Litwy, Rumunii i sporadycznie Francji.



Ostatni szczyt w Czechach pokazałjednak, że dla innych państw, zwłaszcza organizatorów, nie musi być to takie oczywiste, jak dla Lecha Kaczyńskiego i jego otoczenia.

Kownacki zwrócił uwagę, że podczas obrad szczytów unijnych członkowie delegacji często wymieniają się - np. prezydent lub premier opuszczają salę obrad, w których w tym czasie uczestniczy właściwy minister (np. spraw zagranicznych czy finansów). Zaznaczył, że "nigdy na tym tle nie powstał konflikt".

Berek: To premier decyduje o składzie delegacji

- Wiążące ustalenie składu polskiej delegacji na unijne szczyty należy do premiera; prezydent może uczestniczyć w nich, jeśli wyrazi taką wolę i uzgodni to z premierem w ramach konstytucyjnego nakazu współdziałania - przekonywał z kolei szef Rządowego Centrum Legislacji Maciej Berek.

Berek podkreślał, że spór kompetencyjny między prezydentem a premierem ma "charakter realny", dotyczy każdego, cyklicznie organizowanego szczytu UE. Przypomniał, że najbliższe takie spotkanie zaplanowano na połowę czerwca.

Zaznaczył, że nieuzgodniony z premierem udział prezydenta w szczytach UE "w praktyce uniemożliwia albo przynajmniej ogranicza możliwość" prezentowania stanowiska Polski w Brukseli przez ministrów rządu wchodzących w skład delegacji.

Szef RCL ocenił, że działania prezydenta w sprawie obecności na szczytach UE wkraczają w kompetencje premiera dotyczące ustalenia składu delegacji oraz że prezydent "naruszył konstytucyjną zasadę współdziałania z rządem w ramach polityki zagranicznej".

Berek wniósł do TK o ustalenie, że do wiążącego ustalenia składu delegacji Polski na szczyt UE uprawniony jest wyłącznie szef rządu.

Podziel się