Norweski armator: Nie mamy kontaktu ani z załogą, ani z porywaczami

tan, IAR
27.03.2009 , aktualizacja: 27.03.2009 10:25
A A A Drukuj
Kapitan porwanego przez piratów norweskiego statku "Bow Asir" ani nikt z jego załogi, w której jest pięciu Polaków, nie nawiązał nowego kontaktu z lądem. Ostatnia wiadomość, jaką otrzymano od norweskiego kapitana jednostki pochodzi z czwartku z godziny 11.45. Według sygnałów GPS statek płynie w kierunku Somalii.
Norweski tankowiec Bow Asir porwany przez piratów u wybrzeży Somalii
bt.no
Norweski tankowiec Bow Asir porwany przez piratów u wybrzeży Somalii
Jak wynikało z tego ostatniego meldunku, wszyscy członkowie załogi są zdrowi. Polacy pełnią na statku funkcje oficerskie. Obserwacja sygnałów wysyłanych przez statkowa aparaturę GPS świadczy ze porwany chemikaliowiec "Bow Asir" zmierza obecnie w kierunku wybrzeży somalijskich. Zdaniem norweskich ekspertów piraci skierowali jednostkę do jednej z nabrzeżnych miejscowości portowych: Hobyaa lub Haradhere. Oba miejsca stanowią siedziby grup pirackich.

Wiele wskazuje na to, że uprowadzenia statku z Polakami mogli dokonać ci sami piraci, którzy przeprowadzili głośne porwania ukraińskiego statku "Faina" z 30-toma czołgami oraz supertankowca "Sirius Star".

Norweska spółka armatorska Salhus Shiping, która wykorzystuje obecnie "Bow Asir", nawiązała już kontakt z profesjonalnym mediatorem podejmującym się negocjacji pomiędzy somalijskimi piratami a właścicielami statków oraz ładunków. Zajmują się tym najczęściej kancelarie adwokackie. Ich zadaniem jest doprowadzenie do jak szybszego porozumienia stron w sprawie wykupu oraz ochrona życia i zdrowia załóg porwanych statków. Negocjacje takie są prowadzone z zachowaniem pełnej dyskrecji.

Podziel się