Wiceprezydent Bydgoszczy i jego ludzie grają w filmie Microsoftu

24.03.2009 19:09
Kadr z filmu promującego Bydgoszcz i Microsoft

Kadr z filmu promującego Bydgoszcz i Microsoft (źródło: kadr z filmu promocyjnego)

Wiceprezydent Bydgoszczy i kilku szefów wydziałów tamtejszego Urzędu Miasta zagrali główne role w profesjonalnym filmie reklamującym produkty firmy Microsoft. Władze miasta zapewniają, że chodziło im wyłącznie o promocję Bydgoszczy na świecie. Spot można obejrzeć na serwisie YouTube
W siedmiominutowym filmie wystąpili m.in. wiceprezydent Bydgoszczy, szefowa zespołu obsługi inwestorów, dyrektorzy wydziałów informatyki oraz promocji miasta i asystent prezydenta.



Jak ja mogłam żyć bez tego oprogramowania!

Pierwsze dwie minuty to pean o Bydgoszczy. - Jest miastem, które nie boję się powiedzieć, że kocham. Jedno z najbardziej klimatycznych miast w Polsce. To jest moje miasto - przekonują urzędnicy.

Słyszymy, że miasto powinno organizować dużo imprez, by zachęcić ludzi do przyjazdów. Urzędnicy opowiadają, że wcześniej organizacja zajmowała im dużo czasu. Teraz wszystko odbywa się sprawnie, bo korzystają z rozwiązań firmy Microsoft.

W tym momencie zaczyna się pięciominutowa opowieść o zaletach produktów koncernu z Redmont. Urzędnicy opisują konkretne funkcje programów Microsoft i mówią w jaki sposób ułatwiają im pracę.

- Zastanawiam się, jak mogłam funkcjonować bez tego oprogramowania - wyznaje w filmie Edyta Wiwatowska, szefowa zespołu obsługi inwestorów bydgoskiego ratusza.

Ostatni kadr filmu. Wiceprezydent Maciej Grześkowiak mówi ze swadą: - Dla mnie to narzędzie z zarządzaniem czasem, z porządkowaniem dnia, z tymi wszystkimi narzędziami wokół jest naprawdę bezcenne.

I plansza: Microsoft.

Urzędnicy nie wzięli za to nawet długopisu

- Cały film jest spotem o Bydgoszczy i w ten spot są wplecione informacje o oprogramowaniu - przekonuje Jerzy Woźniak, asystent prezydenta miasta. Okazuje się, że to firma Microsoft chciała zrobić reklamę swoich produktów i zwróciła się do władz miasta z propozycją. - Jesteśmy pionierem we wdrażaniu oprogramowania usprawniającego pracę urzędu - chwali się Woźniak.

- Nas to nic nie kosztowało, nikt nie wziął ani złotówki za udział w filmie, nikt nawet długopisu od Microsoftu nie wziął - podkreśla wiceprezydent Maciej Grześkowiak. - Film został nagrany w czasie kiedy urzędnicy nie wykonywali swoich obowiązków służbowych - dodaje Woźniak. Władze miasta zapewniają również, że nikt nie został do występu zmuszony.

Microsoft wypromuje nam Bydgoszcz

Dlaczego więc urzędnicy poświęcili swój prywatny czas i dali twarz produktom firmy Microsoft?

- Ze względu na korzyść promocyjną - tłumaczy Jerzy Woźniak. Według władz miasta film wpłynie na rozpoznawalność Bydgoszczy na świecie.

- Dostaliśmy informację, że Microsoft będzie prezentował ten film swoim kontrahentom i innym samorządom. Dla nas to ważny element budowania wizerunku - przekonuje wiceprezydent Grześkowiak. Według niego ważne jest też to, że film zobaczą inwestorzy, szefowie dużych korporacji, zainteresowani produktami Microsoftu. - I wtedy mogą zainteresować się nowoczesnym miastem, które korzysta z takich samych rozwiązań - przypuszcza Woźniak.

Wiceprezydent Grześkowiak twierdzi, że udział w filmie - oprócz promocji dla Bydgoszczy - przyniósł też korzyści materialne: miasto dostało od Microsoftu zniżkę na oprogramowanie. Jej wysokości? Władze miasta nie chcą zdradzić.

Rzeczniczka Microsoftu Joanna Frąckowiak nie miała pojęcia, że powstał w Bydgoszczy filmie promujący Microsoft. Na przesłane przez nas pytania - mimo obietnic - nie odpowiedziała.

Urzędnicy naprawdę dobrze zagrali

- Tak się nie powinno robić - studzi entuzjazm prof. Michał Kulesza, specjalista od prawa samorządowego. Według niego film jest promocją firmy Microsoft, a udział urzędników nie jest w porządku. - Przypomina mi to sytuację sprzed lat, kiedy urzędujący prezydent reklamował meble - dodaje prawnik.



Tomasz Kuczma z agencji reklamowej Hint Intermedia uważa, że firma Microsoft wyjątkowo umiejętnie poprowadziła urzędników w filmie. - Teksty, ruchy, nowoczesne wyposażenie biura zostało wystudiowane - tłumaczy Kuczma. Dodaje, że w filmie zostały opisane cechy produktów, a ich funkcjonalność poparta emocjonalnym dowodem w postaci zadowolonych pracowników.

- W kontekście tego co robimy na co dzień, nie mamy poczucia, że złamaliśmy jakieś zasady etyczne - przekonuje wiceprezydent Grześkowiak. Pracę z Microsoftem określa jako przygodę. - Kwestii etycznej nie rozstrzygniemy do końca, My mamy przekonanie, że w niczym nie uchybyliśmy i była to promocyjna przygoda dla miasta - dodaje.

Film można było obejrzeć tylko w serwisie YouTube. Od godz. 19.30 jest też dostępny na stronie internetowej Urzędu Miasta w Bydgoszczy.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje