Nieznana jest tylko wysokość kary. Maksymalna może wynieść nawet pół miliona złotych. Określi ją przewodniczący KRRiT, Witold Kołodziejski. Według gazety, na ostateczna decyzję Kołodziejskiego wpływ może mieć "jeden z ostatnich odcinków, dotyczący aborcji".
Decyzja o ukaraniu nadawcy pojawiła się, pod wpływem raportu z monitoringu kilkunastu odcinków "Rozmów w toku", przygotowanego przez Departament Programowy KRRiT. Główny zarzut dotyczył faktu, że program był emitowany w tzw. czasie chronionym, czyli między 6.00 a 23.00. Nadawca nie może wtedy emitować scen lub treści mogących mieć negatywny wpływ na prawidłowy fizyczny, psychiczny lub moralny rozwój małoletnich.
Sprawą zajmie się na najbliższym posiedzeniu także Rada Etyki Mediów, która może wydać w tej sprawie oświadczenie, a także - wysłać swoją opinię do KRRiT. - Po pierwsze godzina, po drugie forma - to nie jest temat do widowiska, podobnie jak pedofilia czy inne patologie - wyjaśnia szefowa REM Magdalena Bajer. REM zabierała już raz głos ws. "Rozmow w toku" - odcinka o pedofilii.