Niebieska rewolucja

Maciej Baranowski
2009-03-23 , aktualizacja: 24.03.2009 00:00
A A A Drukuj
I oto stało się. Choć to z pewnością nie koniec płyt DVD, to najlepszy przykład na to, że era blue-ray zbliża się wielkimi krokami: ?Quantum of Solace", ostatnia część przygód Jamesa Bonda, ma dziś premierę tylko na błękitnej płytce

Fot. materialy dystrybutora
W skrócie: blue-ray to format, który umożliwia zapisanie na jednej płycie nawet 400 GB danych. A zatem bez żadnego problemu na jednym krążku zmieścić można wszystkie 22 części przygód agenta Jej Królewskiej Mości. Ale przecież nie oto chodzi. Ten format umożliwia przede wszystkim zapis obrazu i dźwięku na najwyższym poziomie oraz bezkresnej liczby dodatków, od wersji reżyserskich przez materiały z planu, na teledyskach ze ścieżki dźwiękowej kończąc.

Dlatego decyzja dystrybutora o tym, by najnowsze przygody 007 wypuścić na rynek najpierw na blue-ray, nie powinna dziwić. Bo choć „Quantum of Solace" nie dorównuje poziomem poprzedniej części, „Casino Royale", to jeśli chodzi o efekty specjalne, po prostu wgniata w fotel. Już pierwsze sceny filmu, efektowny pościg po włoskich drogach, to reklamówka wysokiej rozdzielczości. Żwir spod kół auta Bonda wręcz wylatuje z telewizora. No a dźwięk... Kiedy ktoś pierwszy raz ma do czynienia z niezłym kinem domowym, przez początkowe kilkanaście minut filmu odruchowo odwraca głowę, szukając tam przerażonym wzrokiem pędzącego samochodu.

Do niedawna format uznawany był za zbytek dla maniaków, których stać było na wielkie telewizory umożliwiające oglądanie filmów w najwyższej rozdzielczości (w skrócie - z technologią Full HD). Takie telewizory kosztowały krocie. Dziś odbiornik niezłej jakości z rozdzielczością 1920 ×1080 pikseli można mieć nawet za trzy tysiące złotych. Drogi odtwarzacz? PlayStation3, które poza czytnikiem blue-ray jest przede wszystkim świetną konsolą i domowym centrum rozrywki, kosztuje ok. 1300 zł, a proste odtwarzacze Blue-Ray można kupić już za 600 zł.

Fakt, jeśli zsumuje się wszystkie dodatki - telewizor, amplituner, kolumny etc. - cena idzie w górę, ale nie ma chyba osoby, która zdecydowałaby się na taki wydatek i nie byłaby z niego zadowolona. - Myślę, że lepszej jakości niż ta, którą oferuje blue-ray wymagać nie można - nie kryje Grzegorz Mizielski z Warszawy, dumny posiadacz 52-calowego cacka. Bo kino w domu jest bezcenne. Nie martwi nas miejsce na parkingu, głośne zachowanie sąsiada czy zapach popcornu. Siedzimy wygodnie w swojej kanapie i delektujemy się filmem. Wreszcie - oglądamy go, kiedy tylko chcemy.

Jedyna wada blue-ray to cena filmów. „Quantum of Solace" kosztować będzie ok. 110 zł, niestety za starsze tytuły trzeba zapłacić mniej więcej tyle samo. Chyba głównie to sprawia, że wieszczenie końca DVD nie ma sensu. Dla przykładu genialna animacja „Wall-e" na DVD kosztuje 50 zł, na blue-ray dwa razy tyle. Cóż - pięcioletnie BMW to świetne auto, ale najnowsza beemka z serii 7 to jednak liga mistrzów - wybór zależy od zasobności portfela.



Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Podziel się