Euro 2012 bez piwa. A to się zdziwi kibic z zagranicy

Robert Kowalik, Gazeta.pl
20.03.2009 , aktualizacja: 20.03.2009 19:47
A A A Drukuj
Piwo Piwo fot. SXC.hu/MaxMilli0n Piwo
Kibice nie napiją się piwa na stadionach. Miało być tak jak w innych europejskich krajach, ale po kontrze PiS-u i biskupów oraz wizji weta prezydenta, sami posłowie PO zmienili zdanie. Sejm przegłosował dziś poprawkę do nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie na imprezach masowych
Polski kibic na trybunach stadionu w Wiedniu podczas Euro 2008. Na naszym Euro raczej tak nie będzie
Fot. Kuba Atys
Polski kibic na trybunach stadionu w Wiedniu podczas Euro 2008. Na naszym Euro raczej tak nie będzie
Na nic naciski UEFA, prezesów klubów i większości kibiców. Posłowie Platformy Obywatelskiej szykowali wprawdzie dla nich prezent przed piłkarskimi mistrzostwami Europy 2012 - możliwość sprzedaży piwa na stadionach. Ale prezentu nie będzie. Ani testowania obecności piwa na stadionach przez trzy sezony, by już na Euro nie było problemów.

Dopóki są burdy...

Zdaniem większości posłów (360 "za", 47 "przeciw"/ zobacz jak głosowali posłowie /) w tym głównie PO, Polacy nie są gotowi do spożywania 4,5 procentowego piwa na stadionie. Jeśli zbierze ich się więcej niż 1000 osób i zasmakują złocistego napoju, nie wiadomo co może się wydarzyć. Tak mówi ustawa, tak uważają niektórzy politycy.

- To, co dzieje się na polskich stadionach ma niewiele wspólnego ze słowem cywilizacja. Dopóki na stadionach są burdy, są akcenty antysemickie czy rasistowskie, to obawiam się, że alkohol w tych małych dawkach i tak stosunkowo bezpiecznej formie jak piwo prowadziłby do eskalacji tych zjawisk - mówi poseł PO Jarosław Gowin.

PO za, a nawet przeciw

Jeszcze przed miesiącem posłowie, w tym głównie PO, mieli inne zdanie. 277 głosami "za" do 135 "przeciw" przyjęli ustawę o bezpieczeństwie imprez masowych, która ma zapewnić m.in. bezpieczny przebieg Euro 2012. I dopuścili - w jej ramach - sprzedaż piwa. Ale szybko przyszła kontra - z Senatu. A dwa dni temu, przeciwko sprzedaży piwa opowiedziała się też sejmowa komisja administracji i spraw wewnętrznych.

- Możliwość sprzedaży alkoholu stała się dominującą kwestią sporną wokół ustawy, a naszym zdaniem zawiera ona wiele ważnych elementów. Dlatego zdecydowaliśmy, że wycofamy się z tego pomysłu i dzięki temu osiągniemy konsensus - wyjaśnił wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Adam Rapacki.

Wicepremier Grzegorz Schetyna tłumaczy w imię czego jego partia poświęciła piwo: - Okazało się, że bardzo dobra ustawa, nowoczesna i najlepsza w Europie, mogła zostać zablokowana przez prezydenta przez tak naprawdę pretekst, czyli sprzedaż piwa - wyjaśnia.

Kibice żużla z rozpędu ukarani

Dla klubu Lewicy, który głosował za możliwością sprzedaży piwa na stadionach, działania PO są populistyczne. - Pozwalając na sprzedaż piwa chodziło jedynie o stworzenie warunków kulturalnego, wspaniałego dopingu na stadionach i szacunku dla siebie - komentuje Ryszard Kalisz.

Z zakazu sprzedaży piwa na stadionach na pewno nie ucieszą się wyjątkowo kulturalni i spokojni kibice żużla, dla których spożywanie tego napoju jest jednym ze składników sportowego pikniku.

- Podmiot, z którym mamy umowę na sprzedaż piwa na stadionie, ma pozwolenie urzędu miasta. Jest to na bieżąco opiniowane przez policję. Nie było z tego powodu żadnych ekscesów - mówi Kamil Kawicki, rzecznik Falubazu Zielona Góra.

Przełamać stereotyp pijanego pseudokibica

- Projekt ustawy umożliwiający konsumpcję piwa był dobrym krokiem w kierunku dalszego cywilizowania kultury picia - mówi Sebastian Tołwiński, rzecznik Grupy Żywiec. Marka piwa "Warka" tej firmy, została niedawno oficjalnym sponsorem ekstraklasy. Na mocy umowy z "Warką" polskie kluby mają wzbogacić się o 10 mln zł.

- Przecież ze sprzedażą alkoholu niskoprocentowego nie ma problemu w krajach europejskich, których ligi są silniejsze od naszej. Musimy wspólnie przełamywać stereotypy pijanego pseudokibica - uważa Tołwiński.

Zdaniem rzecznika są one krzywdzące dla prawdziwych fanów sportu, którzy w miłej atmosferze chcą spędzić czas wolny i dopingować w sportowej atmosferze swoich ulubieńców.

Robisz wesele? Uważaj!

Według ustawy za imprezę masową trzeba uznać taką, kiedy w pomieszczeniu zgromadzi się 300 osób, a na zewnątrz 1000. Wynika z tego, że jeśli zaprosisz na wesele na więcej niż 300 osób, to już jest to impreza masowa i powinieneś ubiegać się o pozwolenie na podawanie alkoholu.

Wszyscy jednak obchodzą prawo na swój sposób. Kluby studenckie wyłączone są z ustawy bo podlegają jurysdykcji uczelnianej. Inne kluby po prostu ustawę ignorują, bo trudno sobie wyobrazić, że ktoś będzie stał na bramce i liczył, czy weszło 299 gości czy 301.

Zagraniczni goście nie rozumieją naszych stref

Z kolei piwo Heineken, również z Grupy Żywiec, jest sponsorem festiwalu muzycznego Open'er - największego wydarzenia muzycznego w tej części Europy. Jego organizatorzy czekali na nowelizację ustawy. Do tej pory musieli dzielić teren festiwalu na dwie strefy. Jedna to miasteczko festiwalowe z gastronomią, gdzie można sprzedawać piwo, druga, to już część koncertowa, gdzie wstęp z plastikowym kuflem jest wzbroniony. Po przekroczeniu granicy wchodzi się na teren imprezy masowej. Z piwem, ale w brzuchu.

- Liczyliśmy, że ta ustawa się zmieni i będzie można sprzedawać piwo podczas imprez - mówi Maciej Smyczyński z firmy Alter Art, organizatora Open'era. - Tego chcą nasi goście, również zagraniczni, którzy w coraz większej liczbie przyjeżdżają na nasz festiwal i nie mogą zrozumieć, że w jednej strefie można pić piwo, a już kilka metrów dalej nie.

Dla Alter Art ważna jest nie tylko sprzedaż piwa na imprezach. - Dla nas, to poważna blokada, bo część sponsorów znając ustawę po prostu nie wchodzi w sponsoring imprez i koncertów.

Według tego schematu działają inni organizatorzy imprez masowych, na których sprzedawany jest alkohol. Wyznacza się po prostu specjalną strefę.

Podziel się