Lech Kaczyński i Donald Tusk po zakończeniu Rady Europejskiej spotkali się z dziennikarzami. Byli zrelaksowani, uśmiechnięci. Prezydent Lech Kaczyński podkreślił, że na tym "różnorodnym szczycie" Polska ugrała, co chciała - Zajmowano się sprawami G-20, bezpieczeństwa energetycznego, "Porozumieniem Wschodni" czy zagadnieniami związanymi z Kopenhagą, czyli szczytem ekologicznym zw. z ochroną środowiska. Będzie na niem mowa m.in. o emisji gazów cieplarnianych - dodał Kaczyński.
Łatwo nie było, ale... - We wszystkich tych sprawach polska delegacja osiągnęła swoje cele. - Choć nie było to proste do załatwienia - dodał Kaczyński.
- Niewykluczone, że Polska uzyska fotel przewodniczącego Parlamentu Europejskiego - dodał Donald Tusk.
- To kolejny raz kiedy mam wrażenie, że profesjonalizacja naszych urzędników europejskich jest na bardzo wysokim poziomie. Umiemy wynajdować sojuszników, bez przesadnego eksponowania emocji - mówił zadowolony Donald Tusk. - Mamy status państwa, które skutecznie działa dla dobra Unii Europejskiej, a nie dla własnych interesów - dodał premier.
Żarty i żarciki, czyli luz-blues Prezydent pytany, czy lubi Donalda Tuska odpowiedział. - Lubię z nim rozmawiać. Spotkamy się od 1984 r.... - zaczął Kaczyński.
Tusk: No bez przesady. Wyjdzie, że mamy randki.
Prezydent się skrzywił, a Tusk rzucił: - To żart.
Kaczyński odpowiedział: - Żartuj sobie dalej.
Tusk dziarsko odpowiedział też na apel Jarosława Kaczyńskiego, który poprosił za pośrednictwem mediów premiera o to, żeby przestał trzy razy w tygodniu grać w piłkę i zajął się budowaniem dróg - Polska jest wielkim terenem budowy - odparł Tusk - Ale chętnie zrezygnuję z jednego meczu tygodniowo, jeśli prezes Kaczyński zadeklaruje, że co najmniej jeden mecz ze mną zagra. Możemy zrobić taki układ - nie stracił rezonu premier.
Kaczyński z Tuskiem jak kumple w pubie - komentarz