Premier Donald Tusk powiedział na konferencji prasowej w trakcie obrad szczytu Unii Europejskiej, że pozostało "kilka znaków zapytania", które Polska w ciągu kolejnych obrad i spotkań będzie chciała "usunąć".
Uczestnicy szczytu rozmawiają przede wszystkim o wspólnych sposobach pobudzania gospodarki; o opiewającym na 5 mld euro planie inwestycji w projekty energetyczne.
- Debata rozkręca się na tej Radzie dość powoli (...) z całą pewnością pozostaje kilka znaków zapytania, które będziemy starali się wspólnie z naszymi partnerami usuwać - powiedział premier Tusk w czasie konferencji prasowej. - Jeśli chodzi o Partnerstwo Wschodnie - żadnych niespodzianek - relacjonował premier.
Dodał, że do rozstrzygnięcia pozostaje problem "na ile twardo i wyraziście" w konkluzjach szczytu zapisana będzie kwota na wydatki związane z Partnerstwem Wschodnim. - Nikt właściwie nie kwestionuje samej kwoty, natomiast do
rozstrzygnięcia pozostaje, czy zostanie literalnie zapisana - dodał Tusk.
- To nie jest być albo nie być Partnerstwa Wschodniego - uspokajał premier. Zaznaczył, że niezależnie od tego, czy kwota
będzie zapisana w konkluzjach, mowa jest o 600 mln euro.
Premier mówił też o kwestii związanej z redukcją skutków emisji CO2. Po przyjęciu własnego planu walki z ociepleniem klimatu, UE chce zobowiązać się do pomocy biedniejszym krajom trzecim w redukcji CO2.
- Formujemy (...) optymalne sformułowanie dotyczące mechanizmu finansowanie zobowiązań klimatycznych, które mamy podjąć jako Europejczycy w Kopenhadze - mówił premier. - Chcielibyśmy obronić ten nasz punkt widzenia i będziemy tutaj stanowczy" - dodał Tusk.