Cztery dni procesu Josefa Fritzla

rik
19.03.2009 , aktualizacja: 19.03.2009 15:29
A A A Drukuj
Przed sądem krajowym Dolnej Austrii w Sankt Poelten zakończył się proces mężczyzny zwanego "potworem z Amstetten". Josef Fritzl został przez ławę przysięgłych uznany za winnego wszystkich stawianych zarzutów i skazany na dożywocie. Przełomem było przyznanie się Fritzla do zabójstwa i zmuszanie do niewolnictwa własnej córki. Austriackie media nazwały go "procesem stulecia".
Dzień 1 - Fritzl tłumaczy się trudnym dzieciństwem

Poniedziałek był pierwszym dniem publicznego pojawienia się Fritzla od czasu jego aresztowania. Oskarżony zasłaniał sobie twarz aktówką, gdy wprowadzano go na salę sądową. Nie reagował na pytania dziennikarzy.



W obawie przed zamieszkami sąd Sankt Poelten jest silnie chroniony. Oskarżony jest otoczony kordonem policjantów. Funkcjonariusze stoją także przed ławami dla publiczności.

Adwokat Rudolf Mayer powiedział austriackiej telewizji Plus 4, że jego klient "żałuje tego, co zrobił... i jest zdenerwowany". - Powiedział mi: "Panie Mayer, boję się - relacjonował jego adwokat. Wcześniej obrońcy wnioskowali o umieszczenie oskarżonego w klinice psychiatrycznej.

- Josef Fritzl traktował córkę jak "zabawkę" i swoją własność - powiedziała prokurator Christiane Burkheiser w mowie otwierającej rozprawę. Dodała, że "rozmiar przestępstw dokonanych przez oskarżonego jest niewyobrażalny".

Sam oskarżony tłumaczy swoje postępowanie "trudnym dzieciństwem". Twierdzi, że on także był ofiarą wykorzystywania. - Moja matka mnie nie chciała. Urodziła mnie, kiedy miała 42 lata - zeznał przed sądem 73 - letni, emerytowany elektryk. - Ona nie chciała mieć dziecka. Byłem przez nią bity - mówił trzęsącym się głosem.

Dzień 2 - Fritzl ogląda zeznania córki na wideo

Wtorkowa rozprawa w drugim dniu procesu Fritzla odbywała się podobnie jak dzień wcześniej przy drzwiach zamkniętych. Na salę wpuszczono jedynie ekipę jednej telewizji, ale Fritzl nie odpowiedział na żadne zadane pytanie .

Wpuszczona na krótko na salę sądową przed rozpoczęciem wtorkowej rozprawy ekipa austriackiej telewizji publicznej ORF sfilmowała oskarżonego, podobnie jak w poniedziałek zasłaniającego twarz segregatorem z aktami. Telewizyjny reporter zarzucił Fritzla pytaniami, ale ten nie odezwał się ani słowem.

Tak jak w poniedziałek, w trakcie wtorkowej rozprawy oskarżony konfrontowany jest z odtwarzanymi z taśmy wideo zeznaniami Elisabeth Fritzl. Nagranie to liczy łącznie 11 godzin. Innych świadków oskarżenia nie ma, bowiem pozostali członkowie rodziny sprawcy skorzystali z prawa do milczenia.

Dzień 3 - Fritzl przyznaje się do morderstwa

Josef Fritzl zmienił zdanie i przyznał się do wszystkich stawianych mu zarzutów , łącznie z morderstwem. Jak sam powiedział, do przyznania się do wszystkich zarzutów skłoniły go zeznania jego córki Elisabeth. Fritzl przyznał, że powinien był "coś zrobić", żeby zapobiec śmierci jednego z siedmiorga dzieci, które spłodził ze swą córką Elisabeth. - Nie wiem, dlaczego nie pomogłem. Myślę, że to dziecko mogłoby przeżyć - powiedział przed sądem w Sankt Poelten.

Psychiatra, który sporządził raport o stanie zdrowia Fritzla twierdzi, że jest on zdrowy i może odpowiadać za swoje czyny. - Fritzl musi być zamknięty w zakładzie psychiatrycznym, gdyż istnieje groźba recydywy - ocenił przed sądem w Sankt Poelten biegły.

Przed sądem wystąpili też dwaj inni świadkowie - policyjni technicy, którzy opowiedzieli o konstrukcji piwnicy, w której przez 24 lata Fritzl miał więzić swoją córkę i wnuki. Po dwóch dniach procesu przy zamkniętych drzwiach (wpuszczano tylko po kilku wybranych dziennikarzy) media zostały dopuszczone na salę sądową.

Dzień 4 - Fritzl skazany na dożywocie

Josef Fritzl został uznany za winnego uwięzienia i gwałcenia swojej córki, oraz zamordowania jednego z ich dzieci. Został skazany na dożywocie.

73-letni został uznany winnym kazirodztwa, gwałtu, uwięzienia i morderstwa (przez zaniedbanie). 8-osobowy skład przysięgłych uznał argumentację prokuratorów, że Fritzl jest odpowiedzialny za śmierć jednego z bliźniaków poprzez nieudzielenie mu pomocy mimo, że wiedział że życie noworodka jest zagrożone.

Podziel się