Kciukiem wystukał historię swojego życia po skoku

Łukasz Wojtusik TOK FM
18.03.2009 , aktualizacja: 19.03.2009 17:38
A A A Drukuj
Mariusz Rokicki i studenci WSH Fot. Marcin Kucewicz / Agencja Gazeta Mariusz Rokicki i studenci WSH
Mariusz od 10 lat jest przykuty do łóżka. Gdyby nie wypadek, pewnie nigdy nie zacząłby pisać. Zwykły człowiek napisał niezwykłą książkę. To mocna rzecz. Przestroga przed brawurą i bezmyślnością.
Mariusz Rokicki i pielęgniarka Joanna Pietruszka.
Fot. Karol Piętek / Agencja Gazeta
Mariusz Rokicki i pielęgniarka Joanna Pietruszka.
Mariusz Rokicki
www.mariuszrokicki.pl
Mariusz Rokicki
"W pośpiechu rozebrałem się, wziąłem rozbieg .Przez chwilę jeszcze widziałem i słyszałem kolegę, który coś krzyczał. Próbował mnie zatrzymać ale mu się nie udało".

Tak swoje ostatnie chwile przed skokiem do płytkiej wody zapamiętał Mariusz Rokicki. Potem poszło już szybko. Diagnoza: złamanie kręgosłupa z uszkodzeniem rdzenia kręgowego na wysokości C4 - C5.

Przeczytaj, nim skoczysz

Dla Mariusza, który w dniu skoku obchodził swoje 21 urodziny, skok stał się wyrokiem. Prawie całkowity paraliż ciała, rurka ułatwiająca oddychanie, wiele miesięcy spędzonych w łóżku. Przed feralnym wypadkiem Mariusz mieszkał w Podczaszej Woli, mazowieckiej wsi. Po wypadku nie mógł już wrócić do domu. Rodziców nie było stać na kosztowną rehabilitację, poza tym w domu nie było na to warunków. Przygarnął go Dom Pomocy Społecznej Weterana Walki i Pracy w Radomiu. To tutaj powstało "Życie po skoku", książka, którą Rokicki wystukał kciukiem na klawiaturze komputera. Tak było mu najwygodniej.

- Między jedną a drugą koszmarną powieścią nagle okazało się, że mamy prawdziwą historię. Autentyczną, poruszającą i napisaną przez zwykłego człowieka - tłumaczy Artur Wiśniewski z wydawnictwa Znak, do którego trafił egzemplarz książki Mariusza. - Mamy mnóstwo opowieści o tym, jak znany aktor, aktorka, przy wsparciu przyjaciół, pokonuje własne słabości. Tutaj dostaliśmy historię prawdziwego człowieka, który wbrew przeciwnościom losu nie traci nadziei i próbuje sobie radzić z życiem.

"Otwieram oczy i widzę bezwładnie zwisające ręce. Dlaczego nie potrafię nimi poruszać? Potworne przerażenie. Nie mogę krzyczeć na głos, więc krzyczę w myślach: Ratunku, nie mogę się ruszyć!"

Mama płakała i płaciła ordynatorowi

"Życie po skoku" to jedna z pierwszych tego typu polskich książek, a na pewno pierwsza tak sugestywna relacja osoby, która złamała kręgosłup skacząc do wody. Nie brak w niej bardzo emocjonalnych opisów walki nie tylko ze sobą, z własnym kalectwem, ale także z niekompetencją lekarzy.

"To co robił ordynator, można nazwać tylko szantażem: jeśli nie dostał co tydzień koperty z odpowiednią zawartością, straszył rodziców, że mnie wypisze i będą się sami musieli martwić, co dalej. Mama płakała, i płaciła".

- To ważna książka, poruszająca problem, o którym mówimy od dawna - przypomina Justyna Stańczuk ze Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji. Stowarzyszenie 9 lat temu rozpoczęło kampanię " Płytka wyobraźnia to kalectwo".

- To akcja skierowana głównie do szkół, chcieliśmy przestrzec młodych ludzi przed brawurą, która może okazać się tragiczna w skutkach - mówi Stańczuk i po chwili dodaje - W Polsce ciągle nie ma spójnego systemu, z którego moglibyśmy się dowiedzieć, ile było tego typu wypadków. Nikt w skali kraju takich informacji nie zbiera.

Kibice Wisły Kraków kibicują Mariuszowi

W 2008 roku Integracja stworzyła Fundusz Pierwszy Krok, wspierająca osoby, które doznały urazu kręgosłupa w wyniku skoku do wody lub wypadku drogowego. Na jednorazowy zastrzyk finansowy w wysokości 4,5 tysiąca złotych mogą liczyć osoby z województwa małopolskiego, pomorskiego, lubuskiego i mazowieckiego. O pomoc z funduszu mogą się starać niepełnosprawni, którzy doznali urazu nie później niż 10 lat temu. Mariusz nie mógł skorzystać z tej opcji.

Wykorzystał za to kilka innych szans. Pomogli mu kibice Wisły Kraków, którzy zorganizowali zbiórkę pieniędzy po jednym z meczów ulubionego klubu Mariusza. Pomogli mu studenci, którzy ułatwili przygotowanie pierwszej własnej strony internetowej. Jeszcze potem przyjaciel podarował mu aktualną stronę internetową www.mariuszrokicki.pl . Teraz publikacja w Znaku, i może w ten sposób „Życie po Skoku” pomoże komuś zastanowić się jeszcze raz przed oddaniem skoku.

"Może to wydawać się brutalne, ale trzeba na to spojrzeć inaczej - wydawało mi się, że po skoku skończył się mój świat. W rzeczywistości był to początek nowego".

Premiera książki "Życie po Skoku" wydanej przez krakowskie wydawnictwo Znak, planowana jest na 23 kwietnia.

"Panicznie szukałem pomysłu siebie": Z Mariuszem Rokickim rozmawia Łukasz Wojtusik z radia TOK FM:

Łukasz Wojtusik: - Mariusz, skąd pomysł na książkę?

Mariusz Rokicki: - Po wypadku, kiedy już doszedłem do siebie, nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Niemal panicznie szukałem pomysłu na siebie. Bardzo mną wstrząsały informacje słyszane w TV o wakacyjnych, przykrych statystykach skoków do wody. Zastanawiałem się jak temu zapobiec, co mogę zrobić? I tak narodził się pomysł napisania książki. Znalazłem spełnienie w tym co robię. Z wielkim zaangażowaniem zacząłem pisać "Życie po skoku".

Podziel się