Proces Fritzla trwa cztery dni. Jak to możliwe?

Magdalena Tobik
18.03.2009 , aktualizacja: 18.03.2009 14:31
A A A Drukuj
Przez cały czas trwania procesu Josef Fritzl zakrywa twarz niebieskim segregatorem Fot. Robert Jaeger AP Przez cały czas trwania procesu Josef Fritzl zakrywa twarz niebieskim segregatorem
Jak to możliwe, że proces Jozefa Fritzla oskarżonego o wymuszenie, kazirodztwo, pozbawienie wolności, gwałt, zabójstwo i zmuszanie do niewolnictwa trwa tylko cztery dni, a podobny proces w polskim sądzie ciągnąłby się latami?
Josef Fritzl podczas procesu
Fot. Helmut Fohringer AP
Josef Fritzl podczas procesu
We wtorek, drugiego dnia procesu Jozefa Fritzla, wiceprezes i zarazem rzecznik sądu krajowego w Sankt Poelten Franz Cutka potwierdził, że ostatnie wystąpienia obrony zaplanowano na czwartek rano, a wyrok może zostać ogłoszony tego samego dnia po południu. Czyli cały proces potrwa zaledwie cztery dni.

Uproszczone postępowanie, dobra organizacja

- To kwestia dobrej organizacji i porządnego przygotowania sprawy - uważa prof. Andrzej Zoll, kierownik katedry prawa karnego UJ, były prezes Trybunału Konstytucyjnego oraz były Rzecznik Praw Obywatelskich. I dodaje, że w Polsce sprawy są przeciągane z rozmaitych powodów, także z winy świadków. - Czasem są to oczywiście sprawy losowe, ale zdarza się, że świadkowie notorycznie chorują i tutaj można mieć pretensje do lekarzy, którzy wypisują zwolnienia.

Były minister sprawiedliwości prof. Zbigniew Ćwiąkalski zwraca także uwagę na kwestię uproszczonego postępowania sądowego w przypadku procesu Jozefa Fritzla. - Nie przesłuchuje się tam wszystkich możliwych świadków, np. sąsiadów czy znajomych - mówi prof. Ćwiąkalski.

Sąd wysłuchał zeznań nagranych na taśmę

Prawo do złożenia zeznań miała najbliższa rodzina, ale żona Fritzla i jego sześcioro dzieci z kazirodczego związku nie chcieli z niego skorzystać. Sąd i ławnicy przez dwa dni wysłuchali 11 godzin zeznań więzionej córki Elizabeth i jej brata Haralda nagranych na taśmę filmową oraz zeznań eksperta neonatologa, który miał się wypowiedzieć w sprawie śmierci jednego noworodka. Dziś zostanie zaprezentowana ekspertyza psychiatryczna dotycząca osobowości oskarżonego.

- W Polsce taki proces trwałby pewnie rok, z uwagi na skomplikowane postępowanie dowodowe. Zeznania składa się najpierw przed policją, potem przed prokuraturą, a na końcu powtarza przed sądem - wyjaśnia Ćwiąkalski. - To wszystko można uprościć.

Procesy zapewne przyspieszyłaby także rezygnacja z czytania całego aktu oskarżenia podczas rozprawy, co często zabiera kilka godzin, a zdarza się, że i dni. - Wystarczyłoby odczytanie głównych tez oskarżenia. Przecież strony i sąd są zaznajomione z aktem oskarżenia - dodaje Ćwiąkalski.

Rozprawy rozproszone, prokuratorzy niestaranni

Zgodnie z polskim prawem w procesie karnym obowiązuje wprawdzie zasada koncentracji postępowania, ale często nie jest stosowana. Oznacza ona, że kolejne rozprawy powinny być wyznaczane w jak najkrótszych odstępach czasu, tak, jak ma to miejsce w Austrii. Niestety, polscy sędziowie prowadzą równocześnie kilka spraw. Problemem jest także brak wolnych sal, stąd sędziowie wyznaczają rozprawy nawet w odstępach kilkumiesięcznych. To z kolei powoduje, że sędzia podczas kolejnych rozpraw musi sobie przypominać dotychczasowy przebieg sprawy. Ma to wpływ na ogląd sprawy, ponieważ pewne fragmenty sędzia pamięta gorzej a inne lepiej.

Z kolei grzechem prokuratury jest często niestaranne przygotowywanie aktu oskarżenia i materiału dowodowego, który jest wówczas przez sędziego odsyłany do uzupełnienia.

- Polskiemu prawu wyszłoby na dobre uproszczenie postępowania dowodowego, w szczególności w prawie karnym. Szansa na to jest, ale oczywiście zawsze ktoś może zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego poszczególne rozwiązania, że naruszają gwarancje procesowe - dodaje Ćwiąkalski.

Sprawa jest wyjątkowa, stąd tempo

Tomasz Gaj, prawnik z Wiednia wyjaśnia - Całość materiału dowodowego została zebrana na etapie śledztwa. Przed Krajowym Sadem Przysięgłym, który rozstrzyga w sprawie, ponownie musi zostać przeprowadzone postępowanie dowodowe w całości. To przysięgli, a nie sędziowie zawodowi, rozstrzygają, czy oskarżony popełnił zarzucany mu czyn czy też nie. Przysięgli nie są zaznajamiani z treścią akt sprawy. Wyrabiają sobie pogląd w ramach prowadzonego postępowania dowodowego przed ich obliczem - tłumaczy.

- Istotnym dla przyspieszenia postępowania było to, iż ofiary przestępstwa były przesłuchane w sposób kontradyktoryjny, czyli w obecności sędziego, prokuratora oskarżonego i jego obrońcy, wiele miesięcy przed rozpoczęciem procesu - tłumaczy mecenas Gaj. - Do szybkości postępowania przyczyniło się także to, iż prokuratura dysponowała silnym materiałem dowodowym w postaci zeznań ofiar i wyników wizji lokalnej, tym nie stało się koniecznym przesłuchiwanie dalszych świadków - dodaje Gaj.

Podziel się