Proces toczy się przed sądem krajowym Dolnej Austrii w Sankt Poelten. Wpuszczona na krótko na salę sądową przed rozpoczęciem wtorkowej rozprawy ekipa austriackiej telewizji publicznej ORF sfilmowała oskarżonego, podobnie jak w poniedziałek zasłaniającego twarz segregatorem z aktami. Telewizyjny reporter zarzucił Fritzla pytaniami, ale ten nie odezwał się ani słowem.
"Czemu tylko ORF?" Kilkuminutowy pobyt telewizyjnych reporterów wewnątrz sądu wzbudził niezadowolenie innych przybyłych do Sankt Poelten dziennikarzy - informuje austriacka agencja APA. Według cytowanego przez nią przedstawiciela mediów niemieckich, "pewne właściwości procesu są przecież typowo austriackie". Jego koleżanka z Berlina dodała: "Nie mam żadnego zrozumienia dla tego, że dopuszczone są wybrane media".
Rzecznik ORF wyjaśnił natomiast, że zgodnie z ustalonym przez sąd porządkiem każdego dnia przed rozpoczęciem rozprawy na salę wpuszcza się po jednym dziennikarzu austriackiej telewizji publicznej i publicznego
radia oraz agencji APA. ORF udostępnia swój materiał filmowy innym telewizjom jako Host Broadcaster.
Przyznał się do części zarzutów Zajmując w poniedziałek stanowisko wobec aktu oskarżenia 73-letni Fritzl zadeklarował, iż jest winien wymuszenia, kazirodztwa i pozbawienia wolności oraz częściowo również gwałtu. Odparł natomiast zarzuty zabójstwa przez zaniechanie oraz zmuszania do niewolnictwa.
Prokuratura obciąża go odpowiedzialnością za śmierć własnego dziecka - jednego z bliźniaczych synów, który zmarł wkrótce po urodzeniu w 1996 roku bez otrzymania jakiejkolwiek pomocy lekarskiej.
Tak jak w poniedziałek, w trakcie wtorkowej rozprawy oskarżony konfrontowany jest z odtwarzanymi z taśmy
wideo zeznaniami Elisabeth Fritzl. Nagranie to liczy łącznie 11 godzin. Innych świadków oskarżenia nie ma, bowiem pozostali członkowie rodziny sprawcy skorzystali z prawa do milczenia. Według wiceprezesa i zarazem rzecznika sądu krajowego w Sankt Poelten Franza Cutki, wyrok może zostać ogłoszony już w najbliższy czwartek.
W razie, jeśli sąd uwolni Fritzla od zarzutów zabójstwa (za co grozi nawet dożywocie) oraz zmuszania do niewolnictwa (z maksymalną sankcją 20 lat pozbawienia wolności), można go będzie skazać na najwyżej 15 lat więzienia. Prokuratura bierze jednak pod uwagę możliwość bezterminowego umieszczenia go w zakładzie psychiatrycznym jako osoby trwale zagrażającej otoczeniu.
Ponad 20 lat tortur 42-letnia obecnie Elisabeth Fritzl przebywała od 1984 roku w schronie, jaki jej ojciec własnoręcznie zbudował w piwnicy swego domu w Amstetten w Dolnej Austrii. Troje dzieci mieszkało razem z Fritzlem i jego żoną, a troje z matką w schronie. Cały proceder wyszedł na jaw w kwietniu ubiegłego roku, gdy najstarsza z rodzeństwa, 19-letnia Kerstin, poważnie zachorowała i trzeba jej było udzielić pomocy lekarskiej.
O godz. 16 Cutka poinformuje dziennikarzy o przebiegu wtorkowej rozprawy, która ze względu na ochronę obyczajności odbywa się w całości przy drzwiach zamkniętych. Oznacza to również, że rzecznikowi nie wolno relacjonować materialnej treści postępowania.