Według tygodnika "Wprost" Kancelaria Prezydenta złożyła pozew przeciwko Arabskiemu do sądu pracy. Powodem jest rachunek za wyczarterowany samolot, którym
Lech Kaczyński poleciał na szczyt UE w październiku ubiegłego roku. Prezydencka kancelaria uważa, że skoro Kancelaria Premiera odmówiła Lechowi Kaczyńskiemu rządowego samolotu, to powinna zapłacić rachunek - 150 tys. zł - za wynajęcie samolotu.
Według prezydenta, jeśli chodziłoby o proces z Kancelarią Premiera, to sprawa byłaby oczywista. - Bo prezydent ma prawo jako pierwszy ze wszystkich obywateli do samolotu, a nie premier - tłumaczył.
Jak jednak zastrzegł, skoro dowiedział się, że chodzi o proces przeciw Arabskiemu, "ma w tej sprawie wątpliwości". - Nie wiem, czy nie polecę wycofać tego pozwu. Dlatego, że wiem dobrze, że pan minister Arabski niczemu nie był winien, wykonywał polecenia, które przyszły ze szczebla wyższego - wyjaśnił Lech Kaczyński.
Arabski: Prezydent dziwacznie uzasadnia wycofanie pozwu Wieczorem szef Arabski wydał lakoniczne oświadczenie, w którym napisał: "z narastającym zdumieniem obserwuję poczynania Kancelarii Prezydenta; najpierw absurdalny wniosek do sądu pracy, a teraz jeszcze dziwaczniejsze uzasadnienie wycofania go".
W niedzielę doradca ekonomiczny prezydenta Adam Glapiński wyjaśniał, że celem pozwu jest odpowiednie zaksięgowanie wydatku za wynajęcie samolotu; obie kancelarie - prezydenta i premiera - są bowiem - mówił - przedstawicielami Skarbu Państwa, a Arabski został pozwany do sądu pracy również jako pracownik Skarbu Państwa.