Ministerstwo Zdrowia nie zrobi nic, by pomóc rodzącym kobietom.
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Ewa Kopacz i Marek Twardowski
Chodzi o tzw. cesarskie cięcie, które pozwala kobietom uniknąć niepotrzebnego bólu. Sęk w tym, że w Polsce o cesarce decyduje wyłącznie lekarz, nie biorąc najczęściej pod uwagę zdania rodzącej.
Dlaczego? Bo to on najlepiej wie, czego kobiecie potrzeba - przekonuje wiceminister zdrowia Marek Twardowski.
- Nie może być tak, że każdy coś sobie zażyczy. To lekarz ma rozstrzygać co jest najlepsze dla kobiety i jej dziecka, nikt inny - uważa wiceminister. I przypomina, że poród siłami natury odbywa się tylko, gdy jest bezpieczny, natomiast o cesarskim cięciu decydują względy medyczne. - Tak było, jest i powinno być. Mówię to również jako lekarz - dodaje wiceminister.
Nie widzi też potrzeby wprowadzania nowych rozporządzeń, które w kwestii porodu dawałyby kobietom możliwość wyboru . - Żadne rozporządzenia, czy przepisy prawne nie uregulują wszystkiego, co się robi w medycynie. Takiego uporządkowania prawnego nie da się po prostu stworzyć, dlatego w sprawie cięć cesarskich niczego nie będziemy zmieniać-dodaje Twardowski.
Polska jest jednym z nielicznych krajów europejskich, gdzie rodzące nie mają wyboru. Cesarskie cięcie na życzenie kobiety wykonuje się m.in. w Niemczech, Austrii i Szwajcarii.