Policjanci w zamian za łapówkę puścili wolno pijanego kierowcę. Taki sygnał dostał dyżurny Komendy Powiatowej we Włodawie. Okazało się, że żadnej łapówki nie było, a pijany był ten, który dzwonił.
Fot. Wojciech Nec / AG
Policja
Policjanci dostali informację, że na jednej z ulic we Włodawie na Lubelszczyźnie patrol drogówki przymknął oko na jazdę po pijanemu. W zamian za to miał wziąć łapówkę. Sygnał pochodził od anonimowego rozmówcy, który nie podał jednak bliższych szczegółów. Sprawa wyglądała poważnie, bo gdyby policjanci rzeczywiście przyjęli łapówkę, mogłoby im grozić do 10 lat więzienia.
- Zaczęliśmy szczegółowo sprawdzać, czy zarzuty są prawdziwe - mówi Andrzej Wołos z włodawskiej policji. Szybko okazało się, że zgłoszenie było zmyślone.
Jak ustalono, do dyżurnego zadzwonił 25-letni Konrad K., który sam był pijany i prawdopodobnie postanowił zrobić głupi żart. Dziś nie potrafi wyjaśnić, po co tyle nakłamał. Twierdzi, że niewiele pamięta, bo był pod wpływem alkoholu. Ale - mimo zamroczenia - zdążył jeszcze spalić kartę z telefonu, z którego dzwonił.
Za to, co zrobił, czyli za zgłoszenie o niedopełnionym przestępstwie, grozi mu do dwóch lat więzienia.