Trzeba wiedzieć komu się zwraca uwagę. Tę prawdę na długo zapamięta 25- letni kierowca z Kraśnika w woj. lubelskim. Mężczyźnie nie podobało się, że ktoś robi zdjęcia jego samochodu, dlatego zatrzymał się, by udzielić reprymendy. Jak się okazało pouczył policjanta, a w dodatku miał ponad 2 promile.
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Policja
- Poszedłem na niedzielny spacer fotografować łabędzie - mówi Janusz Majewski oficer prasowy policji w Kraśniku i dodaje, że nagle po wąskiej ścieżce tuż nad zalewem z dużą prędkością przejechał samochód dostawczy. - Moja żona, również policjantka, od razu zauważyła, że może być pijany, ale odjechał tak szybko, że nawet nie spisaliśmy numerów - dodaje Majewski.
Po chwili kierowca jednak wracał tą samą drogą. Policjant przygotował aparat i zrobił zdjęcie. Zdenerwowany 25 latek zatrzymał samochód i nie krył złości. Pouczał policjanta, że postępuje niezgodnie z prawem fotografując jego samochód. - Gdyby nie wysiadł, to sprawa rozeszła by się po kościach, bo jechał za szybko i zdjęcie mi nie wyszło - mówi oficer prasowy kraśnickiej policji, który od razu poczuł, że kierowca pił alkohol.
Pokazał więc odznakę i zabrał pijanemu kluczyki. Kierowca próbował jeszcze nieskutecznie uruchomić samochód śrubokrętem. Badanie alkomatem wykazało u niego ponad 2 promile. Chwila złości na fotografa- amatora może go kosztować nawet dwa lata więzienia.