Andzelika Borys ponownie przewodniczącą ZPB

mar, awe, PAP
14.03.2009 , aktualizacja: 15.03.2009 11:09
A A A Drukuj
Andżelika Borys została ponownie wybrana na prezesa Związku Polaków na Białorusi - powiedział działacz ZPB Andrzej Poczobut. Wbrew wcześniejszym obawom udało się zgromadzić kworum niezbędne, by zjazd mógł się odbyć. Do Grodna przybyło 157 delegatów. Mimo trudności i nacisków, wywieranych przez władze białoruskie od wczoraj przybywali kolejni delegaci.
Andżelika Borys, prezes Związku Polaków na Białorusi
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Andżelika Borys, prezes Związku Polaków na Białorusi
- Pani prezes Andżelika Borys dostała 148 głosów, 15 było przeciwnych. Została wybrana prezesem Związku Polaków na Białorusi - powiedział Poczobut.

Dziś o godz. 10.00 (9.00 czasu polskiego) rozpoczęła się ich rejestracja, a 30-45 minut później zjazd. Wymagane kworum to 150 delegatów. Na zjazd przybyło już 157 delegatów.

- Wszystko odbywa się w atmosferze zastraszenia - mówi radiu TOK FM obecny na zjeździe dziennikarz "Tygodnika Podhalańskiego Jerzy Jurecki. Opowiada, że przed budynkiem w Grodnie zgromadził się Specnaz.



- Wszędzie jest pełno funkcjonariuszy KGB - mówi. Do siedziby związku próbuje się dostać telewizja białoruska, ale przedstawiciele związku w biało - czerwonych opaskach jej nie wpuszczają.

Według Jureckiego sprawdziły się czarne scenariusze i nie wszyscy delegaci zdołali dojechać do Grodna. Przypomina, że lokalne władze zastraszały delegatów z terenu, że jeśli pojawią się na zjeździe "będą mieli kłopoty".

Wcześniej Andrzej Poczobut mówił, że sytuacja przed zjazdem ZPB jest dramatyczna. Wyrażał też obawy, czy do zjazdu dojdzie. Jest wiele sygnałów - informował - o wywieraniu presji na delegatów, by nie jechali do Grodna. Naciski wywierają pracownicy służb ideologicznych i białoruskich służb specjalnych, a także kierownictwo zakładów pracy, gdzie pracują członkowie ZPB. Ci ostatni grożą, że jeżeli w niedzielę delegaci opuszczą miejsce zamieszkania i pojadą do Grodna, to zostaną zwolnieni.

- Mamy nadzieję, że uda się zebrać to kworum. Jeśli się uda, to tylko dzięki odwadze tych ludzi, którzy okazują hart ducha - mówił Poczobut o delegatach, zwłaszcza z obszarów, na których oddziały ZPB są słabsze, bo - jak podkreślił, "całe Grodno i okolice na pewno się stawią".

Gdyby kworum jednak nie udało się zebrać, ZPB zamiast zjazdu zamierza zorganizować w Grodnie wiec protestacyjny - powiedział Andrzej Poczobut, ze zrozumiałych względów nie wdając się w szczegóły. Zwrócił uwagę, że w Grodnie z całą pewnością będzie w niedzielę bardzo wielu szeregowych członków ZPB.

Władze Grodna: Zjazd jest nielegalny

Poczobut poinformował, że władze miejskie Grodna ostrzegły, iż zjazd jest nielegalny. - Dzisiaj zostaliśmy (tzn. Poczobut i Andżelika Borys, szefowa ZPB) zaproszeni do obwodowego komitetu wykonawczego, gdzie pełnomocnik obwodowy ds. religii i mniejszości narodowych ostrzegł, że będziemy ponosić osobiście odpowiedzialność za wydarzenia w Grodnie. Powiedział, że zjazdu ma nie być i władze go nie uznają - oświadczył Poczobut.

Jak zaznaczył, pełnomocnik nie chciał słuchać o wywieraniu presji na delegatów, natomiast "bardzo go interesowała treść rozmowy z prezydentem Lechem Kaczyńskim", do której doszło w piątek w Warszawie. - Mam wrażenie, że władze są podenerwowane tym spotkaniem - dodał.

Poczobut powiedział, że nie ujawni treści rozmowy. - Jesteśmy zadowoleni z tego spotkania. Jesteśmy bardzo wdzięczni prezydentowi, że znalazł dla nas czas - oświadczył tylko.

Zjazd nieuznawanego przez władze w Mińsku Związku Polaków na Białorusi skwituje czteroletnią kadencję prezes Andżeliki Borys.

Konflikt władz z Borys

Władze Białorusi nie uznały wyboru Andżeliki Borys na zjeździe ZPB w marcu 2005 r. Na powtórzonym na ich polecenie zjeździe w Wołkowysku, pod okiem służb specjalnych, na prezesa wybrano Józefa Łucznika, czego z kolei nie uznały władze Polski.

- Odnowienie mandatu przez demokratyczne władze związku po 4 latach nielegalnej działalności z pewnością stworzy silniejszą reprezentację do rozmów z władzami białoruskimi - mówił wiceszef komisji spraw zagranicznych i szef zespołu ds. Białorusi w Sejmie RP Robert Tyszkiewicz.

Jak zaznaczył, szanse na normalizację wokół ZPB zależą od tego, "czy władze białoruskie zgodnie z intencją związku zechcą podjąć dialog". - Polska dyplomacja wspiera ten kierunek rozwiązania problemu relegalizacji związku - dodał.

UE obserwuje Białoruś

Polskie MSZ zdementowało doniesienia, według których Warszawa postawiła Mińskowi warunek, że dalszy dialog z UE i ewentualne zaproszenie prezydenta Alaksandra Łukaszenki na majowy szczyt w Pradze zależą od niezakłócania przez władze białoruskie zjazdu ZPB.

Na zjazd wybierają się delegacje polskiego Sejmu i Senatu. Jak poinformował Tyszkiewicz, wraz z nim do Grodna pojadą: szef sejmowej komisji ds. łączności z Polakami za granicą Marek Borowski, wicemarszałek Krzysztof Putra i poseł Adam Lipiński. Obserwować zjazd zamierzają też szef delegacji PE ds. współpracy z Białorusią Jacek Protasiewicz oraz członek tej delegacji Tadeusz Zwiefka.

Wydarzenia związane ze zjazdem są uważnie obserwowane przez Unię Europejską. Jak napisała AP, komisarz ds. stosunków zewnętrznych i polityki sąsiedzkiej Benita Ferrero-Waldner, która miała pojechać do Mińska w piątek, odroczyła wyjazd do zakończenia zjazdu.



Podziel się