Masakra w Niemczech: morderca wybierał kobiety?

gazeta.pl, ga PAP, IAR
11.03.2009 , aktualizacja: 11.03.2009 20:39
A A A Drukuj
Czy nastolatek, który zabił kilkanaście osób w szkole w Niemczech, wybierał na swoje ofiary kobiety? Nie wykluczają tego regionalne niemieckie władze, które przedstawiły dziennikarzom pierwsze ustalenia prowadzących śledztwo. Jednak wciąż nie ma pewnych informacji na temat motywów, jakie kierowały nastolatkiem.
Zabójca Tim K.  - zdjęcie z 2008 roku
Fot. AP
Zabójca Tim K. - zdjęcie z 2008 roku
Żałoba w Winnenden
Fot. Michael Probst AP
Żałoba w Winnenden
Mieszkańcy Winnenden zebrani w kościele po strzelaninie
Fot. Michael Probst AP
Mieszkańcy Winnenden zebrani w kościele po strzelaninie
Wieczorem mieszkańcy Winnenden składali kwiaty i zapalali znicze w intencji ofiar
Fot. Thomas Kienzle AP
Wieczorem mieszkańcy Winnenden składali kwiaty i zapalali znicze w intencji ofiar
17-letni Tim K. zabił w szkole dziewięciu uczniów i trzech nauczycieli. Wśród zabitych jest osiem kilkunastoletnich dziewczyn i dwie nauczycielki. Także wśród rannych jest siedem młodych kobiet. - To zadziwiające, że ginęły właśnie kobiety - mówił na konferencji prasowej minister spraw wewnętrznych Badenii-Wirtembergi Heribert Rech. Zastrzegł jednak, że duża liczba kobiet wśród ofiar może być przypadkowa. Dziewczyny mogły po prostu zajmować miejsca przy wejściu do klasy. Minister dodał, że życiu rannych kobiet nie zagraża niebezpieczeństwo.

Policja nadal nie zna motywów, jakimi kierował się 17-letni sprawca masakry. Funkcjonariusze zamierzają sprawdzić zawartość komputera chłopca, jak również zbadać jego osobiste rzeczy.

Ofiary miały w dłoniach długopisy

17-latkowi udało się całkowicie zaskoczyć swoje ofiary. Wielu uczniów zginęło od strzałów w głowę, niektórych znaleziono z długopisami w dłoniach. Zdaniem policji, napastnik chciał zabić dużo więcej osób. Tylko w szkole oddał bowiem ponad sto strzałów. Według policji przebieg wydarzeń wskazuje, że Tim K. zaplanował masakrę. - Chciał spowodować rozlew krwi - powiedział szef policji krajowej Erwin Hetger.

Winnenden 08.30

Policja przedstawiła na konferencji prasowej przybliżoną rekonstrukcję wydarzeń w Albertville-Realschule w Winnenden oraz ucieczki zamachowca. Nastolatek wtargnął do szkoły około w pół do dziesiątej rano. Uzbrojony w pistolet, który zabrał z sypialni ojca, zabił dziewięcioro uczniów i trzech nauczycieli. Podczas ucieczki zastrzelił kolejną osobę.

Otoczony przez policję na parkingu w odległej o 40 kilometrów miejscowości Wendlingen, otworzył ogień do funkcjonariuszy, raniąc dwóch z nich i zabijając dwóch przypadkowych przechodniów. 17-latek został postrzelony w nogę przez jednego z policjantów, a następnie znaleziony martwy. - Stan śledztwa wskazuje na to, że popełnił samobójstwo - powiedział przedstawiciel policji z Badenii-Wirttembergii.

W obławie uczestniczyło około 1000 funkcjonariuszy. Szkoła, do której uczęszcza 580 uczniów, została ewakuowana. Według relacji mieszkańców 27-tysięczne miasto, nad którym krążyły śmigłowce, przypominało twierdzę.

Jak informują niemieckie media, 17-letni zamachowiec to były uczeń szkoły Albertville w Winnenden. Mieszkał z Leutenbach w powiecie Rems-Murr w Badenii-Wirtembergi. Pochodził z dobrze sytuowanej rodziny. Jego rodzice legalnie mieli w domu 18 sztuk broni palnej. Podczas rewizji w ich domu stwierdzono brak pistoletu Beretta oraz kilkuset pocisków.

Minister oświaty Badenii-Wirtembergii Helmut Rau powiedział na konferencji prasowej, że Tim K. ukończył Albertville-Realschule w zeszłym roku. Według dyrektorki szkoły nie był on uczniem ekstrawaganckim i nie zwracał na siebie uwagi. - Najwyraźniej miał podwójną tożsamość - powiedział Rau.

Do podobnej tragedii doszło w Niemczech w kwietniu 2002 r. 19- latek zabił 17 osób w gimnazjum w Erfurcie, po czym popełnił samobójstwo.

Podziel się