Pani Barbara, która od 24 lat opiekuje się synem w śpiączce, apelowała o możliwość eutanazji. Jej synem postanowił zająć się jednak ośrodek z Torunia.
Fot. Piotr Molecki / AG
1,5-miesięcznie dziecko do WCM-u przewieziono karetką
Pani Barbara od ponad 20 lat samotnie opiekuje się synem,. Na jej trudną sytuację odpowiedziała toruńska fundacja "Światło". Ośrodek zaproponował pomoc.
- Mamy pokoje 2-3 osobowe - zapewnia Janina Mirończuk, prezes fundacji. - 24 godziny na dobę chorymi opiekują się pielęgniarki, rehabilitanci, pedagodzy. Mamy bardzo dobry personel. To jedna z nielicznych polskich placówek, które zajmują się osobami w śpiączce. Placówka ma podpisany kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia.
Jeszcze w tym tygodniu, prawdopodobnie w piątek, jej syn zostanie przewieziony do toruńskiej placówki. Krzysztof przechodzi teraz ostatnie badania lekarskie. Ich wynik zdecyduje o tym, czy chory ma siły na podróż z Warszawy do Torunia.
- Chcę mu zapewnić do końca życia taką godność życia - mówiła jeszcze kilkanaście dni temu pani Barbara, tłumacząc swoją prośbę o eutanazję dla syna. - Nie chcę mu więcej cierpień dać. Nie chcę żeby obca ręka mu krzywdę zrobiła. Bo dużo rzeczy widziałam w szpitalach, widziałam jak traktuje się takich pacjentów - wyznaje.
Pani Barbara nie przestała jednak apelować o możliwość eutanazji dla osób w podobnym do jej syna stanie zdrowia.