Strzelał z zimną krwią, ubrany w mundur. Relacje

mar, mm
11.03.2009 , aktualizacja: 11.03.2009 21:53
A A A Drukuj
Dom rodziców 17-latka, sprawcy masakry w niemieckiej szkole Fot. Michael Probst AP Dom rodziców 17-latka, sprawcy masakry w niemieckiej szkole
- Jeszcze nie wszyscy zabici?! - krzyczał podczas strzelaniny w szkole w Niemczech 17-letni Tim, sprawca tragedii. Miał maskę i czarny mundur KSK. - Zobaczyliśmy nauczyciela, miał krew na rękach. Próbował pomóc innej nauczycielce, która poświęciła życie w obronie uczennicy. Zasłoniła ją - mówi w rozmowie z CNN nastolatka. Relacje świadków opisują media.

Fot. Thomas Kienzle AP
Masakra w szkole w Winnenden - czytaj artykuł.



Ok. 9.30 b. uczeń Albertville-Realschule w Winnenden, 17-letni Tim K. wszedł do budynku tej szkoły, ubrany w czarny mundur KSK - specjalnych oddziałów niemieckiego wojska - pisze "Bild". Zaczął strzelać. W szkole obecnych było ok. 600 uczniów.

"Jeszcze nie wszyscy martwi?"

Tim wszedł do dwóch klas. Zastrzelił ośmioro uczniów i trzy nauczycielki - jedną już przed budynkiem szkoły, gdy uciekał. Dziewiąty uczeń zmarł później, na skutek ran. Tim K. ranił też wiele innych osób.

Gdy otworzył ogień, uczniowie zaczęli w panice uciekać. Niektórzy - jak donoszą agencje prasowe - wyskakiwali przez okna. - Jeszcze nie wszyscy martwi? - wołał, według relacji "Bilda", napastnik.

Świadkowie podkreślają, że był opanowany i strzelał "z zimną krwią". - Co jakiś czas wymieniał naboje - mówi Konrad Gelden, szef policji w Winnenden. - Chciał zniszczyć całą szkołę - dodają świadkowie. - Zaatakował nagle. Niektórzy uczniowie zginęli z długopisami w ręku - mówił przedstawiciel lokalnych władz.

Nauczycielka broniła uczennicy

- Usłyszeliśmy, że ktoś strzela - relacjonuje dla CNN jedna z uczennic. - Po chwili zobaczyliśmy nauczyciela, miał krew na rękach, bo próbował pomóc innej nauczycielce, która poświęciła życie w obronie uczennicy. Stanęła tuż przed nią, by ją chronić - relacjonuje.

Sprawca uciekł

Policja została wezwana do szkoły w przeciągu trzech minut od rozpoczęcia masakry. Gdy funkcjonariusze policji, straży pożarnej i specjalnych jednostek wojskowych przybyli na miejsce, sprawca już uciekł. Wszystkich pozostałych na terenie szkoły uczniów i nauczycieli ewakuowano.

Wdarł się na teren pobliskiego szpitala psychiatrycznego, zabił jednego z pracowników i ukradł volkswagena.

Mimo blokad zastawionych przez policję, dojechał do oddalonego o 40 km Wendlingen. Ok. południa policja otoczyła go na parkingu centrum handlowego. Doszło do wymiany ognia, podczas której zginęło dwóch przechodniów i sam Tim. 17-latek ranił dwóch policjantów, którzy w stanie ciężkim, ale stabilnym przebywają obecnie w szpitalu.

Policja przeszukała dom rodziców

Niemieckie media podkreślają, że w przeszłości Tima nie było nic, co wskazałoby na przyczyny zbrodni.

Tuż po strzelaninie w szkole, policja przeszukała dom jego rodziców. Znaleziono 16 pistoletów - na wszystkie rodzice chłopaka mieli pozwolenie. Broń, z której chłopak zabił swoje ofiary, też najpewniej pochodziła z jego rodzinnego domu.

Podziel się