Masakra w szkole w Winnenden - czytaj artykuł.
Ok. 9.30 b. uczeń Albertville-Realschule w Winnenden, 17-letni Tim K. wszedł do budynku tej szkoły, ubrany w czarny mundur KSK - specjalnych oddziałów niemieckiego wojska - pisze "Bild". Zaczął strzelać. W szkole obecnych było ok. 600 uczniów.
"Jeszcze nie wszyscy martwi?" Tim wszedł do dwóch klas. Zastrzelił ośmioro uczniów i trzy nauczycielki - jedną już przed budynkiem szkoły, gdy uciekał. Dziewiąty uczeń zmarł później, na skutek ran. Tim K. ranił też wiele innych osób.
Gdy otworzył ogień, uczniowie zaczęli w panice uciekać. Niektórzy - jak donoszą agencje prasowe - wyskakiwali przez okna. - Jeszcze nie wszyscy martwi? - wołał, według relacji "Bilda", napastnik.
Świadkowie podkreślają, że był opanowany i strzelał "z zimną krwią". - Co jakiś czas wymieniał naboje - mówi Konrad Gelden, szef policji w Winnenden. - Chciał zniszczyć całą szkołę - dodają świadkowie. - Zaatakował nagle. Niektórzy uczniowie zginęli z długopisami w ręku - mówił przedstawiciel lokalnych władz.
Nauczycielka broniła uczennicy - Usłyszeliśmy, że ktoś strzela - relacjonuje dla CNN jedna z uczennic. - Po chwili zobaczyliśmy nauczyciela, miał krew na rękach, bo próbował pomóc innej nauczycielce, która poświęciła życie w obronie uczennicy. Stanęła tuż przed nią, by ją chronić - relacjonuje.
Sprawca uciekł Policja została wezwana do szkoły w przeciągu trzech minut od rozpoczęcia masakry. Gdy funkcjonariusze policji, straży pożarnej i specjalnych jednostek wojskowych przybyli na miejsce, sprawca już uciekł. Wszystkich pozostałych na terenie szkoły uczniów i nauczycieli ewakuowano.
Wdarł się na teren pobliskiego szpitala psychiatrycznego, zabił jednego z pracowników i ukradł volkswagena.
Mimo blokad zastawionych przez policję, dojechał do oddalonego o 40 km Wendlingen. Ok. południa
policja otoczyła go na parkingu centrum handlowego. Doszło do wymiany ognia, podczas której zginęło dwóch przechodniów i sam Tim. 17-latek ranił dwóch policjantów, którzy w stanie ciężkim, ale stabilnym przebywają obecnie w szpitalu.
Policja przeszukała dom rodziców Niemieckie media podkreślają, że w przeszłości Tima nie było nic, co wskazałoby na przyczyny zbrodni.
Tuż po strzelaninie w szkole, policja przeszukała dom jego rodziców. Znaleziono 16 pistoletów - na wszystkie rodzice chłopaka mieli pozwolenie. Broń, z której chłopak zabił swoje ofiary, też najpewniej pochodziła z jego rodzinnego domu.