Ok. 9.30 rano 17-letni, b. uczeń Albertville-Realschule w Winnenden wszedł do budynku tej szkoły, ubrany na czarno. Zaczął strzelać na oślep.
Zamordował 13 osób - 3 nauczycieli i 10 uczniów. Jeden z nauczycieli zginął już przed budynkiem szkoły, gdy sprawca uciekał.
Uciekł i dalej zabijał Po ucieczce ze szkoły 17-latek wszedł na teren pobliskiego szpitala psychiatrycznego, gdzie zastrzelił pracownika szpitala i ukradł volkswagena. Media podawały, wziął jako zakładnika kierowcę samochodu i później go zabił, ale okazało się, że kierowcy udało się uciec.
Zdołał przedrzeć się przez policyjną blokadę i uciec. Policja dotarła do 17-latka na parkingu centrum handlowego w miejscowości Wendlingen, 40 km od Winnenden. Funkcjonariusze zdołali go zastrzelić, ale w wymianie ognia zginęły również dwie przypadkowe osoby.
Oficjalny bilans ofiar 17-latka to na razie 16 osób: 12 ze szkoły, 2 w centrum handlowym, 1 w szpitalu. Wiele osób jest ciężko rannych, więc liczba ofiar może się zwiększyć.
Władze Niemiec w szoku - To dzień żałoby dla całych Niemiec -
powiedziała kanclerz Niemiec Angela Merkel w reakcji na masakrę. - Trudno pojąć, że w ciągu sekund uczniowie i nauczyciele stracili życie. To przerażająca zbrodnia - dodała.
- Rząd jest w głębokim szoku - powiedział rzecznik Angeli Merkel. Podobne oświadczenie złożył prezydent Horst Koehler.