W resorcie czeka projekt nowelizacji ustawy o grach i zakładach wzajemnych, który wprowadza dodatkową opłatę pobieraną od graczy we wszystkich grach hazardowych.
Cały hazard z dopłatą Dotychczas dopłata była pobierana tylko w grach, organizowanych przez państwo, czyli tak zwanych lotkach. Te pieniądze są przekazywane na kulturę i sport. Teraz tych pieniędzy ma być znacznie więcej. Od każdej złotówki wrzuconej do automatu państwo będzie automatycznie pobierało 10 proc. Oznacza to, że tylko 90 proc. z zadeklarowanej kwoty będzie można wykorzystać na grę.
Według szacunków Ministerstwa Finansów do kasy państwa wpłynie dodatkowo ok. 400 mln zł rocznie. 20 proc. tych pieniędzy będzie przeznaczonych na kulturę, a 80 proc. na sport. To bezpieczny sposób na zdobycie dodatkowych pieniędzy, bo społeczeństwo nie będzie broniło hazardzistów.
Przy okazji jednak państwo może udusić kurę znoszącą
złote jajka. Nowela ustawy wprowadza dopłaty także w kasynach i salonach gier, które już teraz płacą państw podatek w wysokości 45 proc. od kwot wpłaconych przez graczy. Swoje koszty odejmują dopiero od tego co zostanie.
Duszenie kury znoszącej złote jajka W ubiegłym roku kasyna zarobiły 270 mln zł i zapłaciły ponad 120 mln zł podatków. Dla porównania, w tym samym czasie właściciele jednorękich bandytów zadeklarowali przychód w kwocie 1,5 mld zł, od które zapłacili tylko 140 mln zł podatku. Dodatkowo nie muszą przestrzegać wielu rygorystycznych przepisów, związanych z organizacją hazardu, np. zatrudniać inspektorów celnych. Cały swój zysk mogą inwestować w rozwój biznesu. Organizacja gier niskohazardowych nie wiąże się też z tworzeniem miejsc pracy, bo automaty są przeważnie wstawiane do już istniejących punktów handlowych czy gastronomicznych. Tymczasem kasyno zatrudnia nawet 200 osób.
Zbigniew Macioszek, członek zarządu Casinos Poland, właściciela 8 kasyn w Polsce, prognozuje, że nowela będzie katastrofą.
Według badań przeprowadzonych przez Polską Akademię Nauk, scenariusz, w którym wprowadzenie dopłaty nie wpłynie na rynek jest najmniej prawdopodobny. Należy raczej spodziewać się szybkiego poszerzenia się szarej strefy, a nawet powstawania nielegalnych domów
gry. Wtedy państwo będzie tracić podwójnie.
Właściciele kasyn nie są przeciwni wysokim podatkom od hazardu, ale domagają się regulacji pozwalającej im konkurować z nieregulowanym rynkiem automatów.