Rząd będzie wyciskał pieniądze z hazardu

Jacek Zawadzki, Gazeta.pl; materiał wideo: Bartek Dreśliński, Maciej Łuka
09.03.2009 , aktualizacja: 09.03.2009 21:27
A A A Drukuj
Lokale z jednorękimi bandytami powstają na każdym rogu. Według szacunków portalu branży hazardowej e-play, rynek automatów do gier zwiększy się w tym roku o 60-70 procent i będzie wart około 13 miliardów złotych. Ministerstwo Finansów chce tam poszukać dodatkowych pieniędzy, ale przy okazji utrudnia działanie legalnym kasynom.
Kasyna są nie tylko rozrywką, ale też dają zajęcie wielu osobom
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Kasyna są nie tylko rozrywką, ale też dają zajęcie wielu osobom
W resorcie czeka projekt nowelizacji ustawy o grach i zakładach wzajemnych, który wprowadza dodatkową opłatę pobieraną od graczy we wszystkich grach hazardowych.



Cały hazard z dopłatą

Dotychczas dopłata była pobierana tylko w grach, organizowanych przez państwo, czyli tak zwanych lotkach. Te pieniądze są przekazywane na kulturę i sport. Teraz tych pieniędzy ma być znacznie więcej. Od każdej złotówki wrzuconej do automatu państwo będzie automatycznie pobierało 10 proc. Oznacza to, że tylko 90 proc. z zadeklarowanej kwoty będzie można wykorzystać na grę.

Według szacunków Ministerstwa Finansów do kasy państwa wpłynie dodatkowo ok. 400 mln zł rocznie. 20 proc. tych pieniędzy będzie przeznaczonych na kulturę, a 80 proc. na sport. To bezpieczny sposób na zdobycie dodatkowych pieniędzy, bo społeczeństwo nie będzie broniło hazardzistów.

Przy okazji jednak państwo może udusić kurę znoszącą złote jajka. Nowela ustawy wprowadza dopłaty także w kasynach i salonach gier, które już teraz płacą państw podatek w wysokości 45 proc. od kwot wpłaconych przez graczy. Swoje koszty odejmują dopiero od tego co zostanie.

Duszenie kury znoszącej złote jajka

W ubiegłym roku kasyna zarobiły 270 mln zł i zapłaciły ponad 120 mln zł podatków. Dla porównania, w tym samym czasie właściciele jednorękich bandytów zadeklarowali przychód w kwocie 1,5 mld zł, od które zapłacili tylko 140 mln zł podatku. Dodatkowo nie muszą przestrzegać wielu rygorystycznych przepisów, związanych z organizacją hazardu, np. zatrudniać inspektorów celnych. Cały swój zysk mogą inwestować w rozwój biznesu. Organizacja gier niskohazardowych nie wiąże się też z tworzeniem miejsc pracy, bo automaty są przeważnie wstawiane do już istniejących punktów handlowych czy gastronomicznych. Tymczasem kasyno zatrudnia nawet 200 osób.

Zbigniew Macioszek, członek zarządu Casinos Poland, właściciela 8 kasyn w Polsce, prognozuje, że nowela będzie katastrofą.

Według badań przeprowadzonych przez Polską Akademię Nauk, scenariusz, w którym wprowadzenie dopłaty nie wpłynie na rynek jest najmniej prawdopodobny. Należy raczej spodziewać się szybkiego poszerzenia się szarej strefy, a nawet powstawania nielegalnych domów gry. Wtedy państwo będzie tracić podwójnie.

Właściciele kasyn nie są przeciwni wysokim podatkom od hazardu, ale domagają się regulacji pozwalającej im konkurować z nieregulowanym rynkiem automatów.

Podziel się