Sprawa Florence Cassez: Sarkozy zmuszony do interwencji

tan, AP, AFP, Gazeta.pl
09.03.2009 , aktualizacja: 10.03.2009 14:16
A A A Drukuj
Prezydent Francji Nicolas Sarkozy Fot. Sławomir Kamiński / AG Prezydent Francji Nicolas Sarkozy
Zajmująca od kilku dni większość miejsca w elektronicznych i drukowanych mediach we Francji "Le cas Florence Cassez" (Sprawa Florence Cassez) zmusiła przebywającego w Meksyku Nicolasa Sarkozy'ego do osobistej interwencji. Meksykański sąd przed kilkoma dniami zmienił 34-letniej Francuzce wyrok za porwania z 94 na 60 lat więzienia.
Artykuł o sprawie Cassez na stronie
Fot. www.lemonde.fr
Artykuł o sprawie Cassez na stronie "Le Monde"
Artykuł o sprawie Cassez na stronie
Fot. www.liberation.fr
Artykuł o sprawie Cassez na stronie "Liberation"
ZOBACZ TAKŻE
Oficjalna wizyta prezydenta Sarkozy'ego w Meksyku, jej powody i ewentualne korzyści, które może przynieść są obecnie zepchnięte w cień we francuskich mediach: losy Florence Cassez od kilku dni nie schodzą bowiem z czołówek gazet i portali internetowych.

Presja mediów zmusiła Sarkozy'ego do osobistej interwencji w tej sprawie: na dzisiejszej konferencji prasowej, którą dzielił z prezydentem Meksyku Felipe Calderonem, Sarkozy zapowiedział, że "Francja popiera żądanie Cassez", która podczas rozmowy z prezydentem zaapelowała o przeniesienie jej do Francji. Prezydenci uzgodnili też, że należy powołać wspólną komisję ekspercką, która zbada na ile jest to możliwe z prawnego punktu widzenia.

Samo wspomnienie o możliwości przeniesienia Cassez do Francji oburza prasę meksykańską: gdyby bowiem doszło do ekstradycji 34-letnia Francuzka wyszłaby z więzienia po kilkunastu latach - takie bowiem są kary za porwanie we francuskim prawie. Tymczasem w Meksyku, w którym gangi porywają ponad 8 tysięcy osób rocznie, wysoki wyrok dla dziewczyny szefa gangu porywaczy "Znaki Zodiaku", stał się niemalże ogólnonarodową koniecznością.

Od trzech lat w więzieniu

Skazana za cztery uprowadzenia (w tym małej dziewczynki) oraz posiadanie broni na 96 lat więzienia, złagodzone potem do 60 lat, Florence Cassez przebywa od ponad trzech lat w meksykańskim więzieniu w Tepepan. Oskarżona o przynależność do gangu porywaczy "Znaki Zodiaku", której szefem był jej ówczesny życiowy partner, Francuzka nie przyznaje się do zarzucanych jej czynów.

Skazana przyznała się, że mieszkała na ranczu na którym przetrzymywano porwanych. Podkreśliła jednak, że w samych porwaniach nie uczestniczyła i nie wiedziała nawet, że przebywający na posiadłości ludzie zostali wcześniej uprowadzeni. Jedna z porwanych osób wskazała ją jednak jako winowajcę i to na tym zeznaniu oparła się prokuratura.

Podziel się