Po dwóch latach walki z chorobą odszedł Zbigniew Religa

Zbigniew Religa w 1986 r. przeprowadził pierwszą w Polsce udaną transplantację serca. Zmarł 8 marca po ciężkiej chorobie nowotworowej w wieku 70 lat. W ostatnich latach był posłem klubu PiS i jednym z najbardziej znanych krajowych polityków. Był kawalerem Orderu Orła Białego.
Kardiochirurg, parlamentarzysta i minister, a na koniec pacjent onkologii - to trzy najważniejsze etapy życia jednego z najsłynniejszych polskich lekarzy.

Docent Religa stał się sławny, kiedy dokonał pierwszego w Polsce udanego przeszczepu serca. Było to w listopadzie 1985 r. w Katedrze i Klinice Kardiochirurgii w Zabrzu. Pacjent przeżył tylko 6 dni, ale operacja przetarła szlak dla transplantologii w Polsce. Dopiero po operacji Religi zaczęto przeszczepiać też inne organy.



Był pierwszy w Polsce

On sam wykonał ponad 400 przeszczepów. Zdając sobie sprawę z trudności ze znajdowaniem dawców do przeszczepów, zaangażował się w prace nad sztucznym wspomaganiem mięśnia sercowego oraz stworzeniem polskiego sztucznego serca. Ponownie, jako pierwszy w Polsce wszczepił pacjentowi sztuczną komorę serca w listopadzie 1986 r., a w marcu 1987 r. wszczepił sztuczne serce, skonstruowane w USA. Prace nad polską konstrukcją prowadzi powołana przez Religę w 1991 r. Fundacja Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu. W październiku 2008 r. profesor twierdził, że polskie sztuczne serce będzie gotowe w 2013 r. Jeśli się uda, będzie to najlepszy pomnik dokonań prof. Religi w dziedzinie kardiochirurgii.

Rozpoczęcie programu polskiej transplantologii w prof. Zbigniew Religa uważał za jeden ze swoich największych sukcesów. - W tamtych warunkach, rok 1985, to nie powinno było się udać - wspominał po latach. - W szpitalach dominowała bieda. Ja bardzo często nie miałem szwów, sprzętu jednorazowego użytku. Codziennie przychodząc do kliniki zastanawiałem się czy będę mógł operować, czy nie - opowiadał o tamtych czasach Religa.

Czas trudnej polityki

Być może to fatalny stan polskiej służby zdrowia popchnął go do aktywnego zaangażowania się w politykę. Pomimo zdeklarowanego ateizmu opowiedział się po stronie prawicy.

Pod koniec lat 80-tych. Religa wstąpił do Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego, marionetkowego komitetu, stworzonego przez PZPR, który miał skupiać, zależne od komunistycznej władzy, organizacje katolickie. Z listy Ruchu bezskutecznie kandydował do senatu I kadencji. Do parlamentu dostał się dopiero w 1993 r., z listy Bezpartyjnego Bloku Wspierania Reform. Profesor żartował później, że w "wielką politykę" wpadł na środku jeziora. W 1993 r. kiedy łowił ryby zadzwonił do niego Andrzej Kozakiewicz z kancelarii prezydenta i przekazał osobistą prośbę Lecha Wałęsy, żeby Religa wystartował w wyborach do senatu. Głosowało na niego ponad pół miliona głosów.

Później profesor podjął próbę stworzenia własnej partii republikańskiej, która nie zaistniała na scenie politycznej. Drugi raz Religa został senatorem z listy Blok Senat 2001, który skupiał środowiska sierpnia 80.

Łowienie ryb pozostało jego pasją do końca życia. Najchętniej wyjeżdżał na swoją działkę nad Bugiem. Na połów wypływał najchętniej samotnie, przed świtem.

Niezależnie od politycznych ruchów prof. Zbigniew Religa cieszył się zawsze dużym poparciem społecznym. W 2005 r. ufało mu 64 proc. Polaków. To dało mu pierwsze miejsce w rankingu, nawet przed Aleksandrem Kwaśniewskim. - Zobaczycie, ja w końcu zostanę prezydentem - żartował wtedy profesor z kolegami przy kawie. Od tego momentu już stale był obecny w sondażach prezydenckich, które dawały mu duże szanse na zwycięstwo.

Religa w wyborach prezydenckich w 2005 r. wystartował 5 czerwca, ale jego kampania trwała tylko 89 dni. 2 września wycofał się z wyborów i poparł Donalda Tuska. Został nawet honorowym przewodniczącym jego komitetu wyborczego. Później wielokrotnie tłumaczył, że nigdy nie popierał Platformy Obywatelskiej.

Profesor ministrem zdrowia

Jeszcze w 2005 r. zaskoczył wszystkich przyjmując tekę Ministra Zdrowia w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. Wtedy wreszcie zyskał realny wpływ na polską służbę zdrowia. Jego praca była jednak trudna, bo środowisko PiS-u traktowało go podejrzliwie, jako ateistę i wypominając niedawne poparcie dla liberała Tuska. Z trudem zdobywał poparcie innych ministrów dla swoich pomysłów. - (...) tyle czasu zabrało mi przekonywanie, głównie pani premier, minister finansów, i uzyskanie zgody premiera - mówił Religa w marcu 2008 r. z trybuny sejmowej, tłumacząc się z opóźnień we wprowadzaniu w życie ustawy o składkach zdrowotnych.

Posłem został w 2007 r., kandydując z listu Prawa i Sprawiedliwości. Jako jedyny poseł tego klubu parlamentarnego nie zakończył ślubowania formułą "Tak mi dopomóż Bóg". Nigdy też nie wstąpił do PiS-u, ale z trybuny sejmowej wielokrotnie bronił swoich klubowych kolegów: - Ja myślę, pani poseł, że trzeba mieć dużo odwagi, żeby powiedzieć, że ta strona, gdzie ja siedzę, nie jest zainteresowana naprawą systemu opieki zdrowotnej - to wypowiedź Religi z 14 października 2008 r.



Będąc posłem opozycji nie angażował się w polityczne spory, ale dalej pracował na rzecz poprawy sytuacji w polskiej służbie zdrowia. Starał się stawać ponad podziałami: - Skoro to jest gotowe, to niech to będzie i wasz projekt, przecież nikt już nie będzie pamiętał, że to było zrobione za moich czasów. To nie jest ważne. Dajcie tę ustawę - apelował na posiedzeniu 26 marca 2008 r.

Nie bał się wyrazić uznania dla czyjejś pracy, nawet jeśli był to polityk lewicowy: - Jeśli już mówimy o tym, to moim obowiązkiem jest pokłonić się ministrowi Balickiemu. Panie ministrze, kłaniam się panu, bo to jest pański projekt. (posiedzenie 6 lutego 2008 r.)

Walczył do końca

Miał również odwagę publicznie mówić o swoim zdrowiu i słabościach. W styczniu 2008 r., na łamach Rzeczpospolitej przyznał, że miał problem z alkoholem. "Owszem z przykrością i wstydem przyznaję się, że w latach 80. i na początku 90. piłem za dużo. Jednak kiedy zacząłem u siebie podejrzewać, że zaczynam być uzależniony, podjąłem z tym walkę. Wielu ta walka się nie udaje. Ja jednak należę do ludzi, którzy tę walkę wygrali" - tłumaczył w wywiadzie.

Wydawało się, że równie zwycięsko wyjdzie z potyczki z rakiem. 30 maja 2007 r. publicznie przyznał, że ma guza lewego płuca. Dzień później przeszedł pierwszą operację. Nie przestał jednak palić papierosów, co wypominali mu krytycy. Trudno mu było wytrzymać godzinną audycję radiową bez palenia.

Palenie rzucił dopiero po kolejnej operacji. W październiku przyznał, że to papierosy zrujnowały mu zdrowie i zapowiedział poparcie dla ustawy zakazującej palenia w miejscach publicznych.

Profesor Religa przeszedł w sumie 4 operacje i dwa cykle chemioterapii. W grudniu prezydent Lecha Kaczyński odznaczył profesora Orderem Orła Białego.

Odszedł Zbigniew Religa. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: Kliknij, by obejrzeć galerię