Najpierw szukamy spokojnej dzielnicy, gdzie nie szczekają psy i nikt nie kręci się po ulicy. Wybieramy posesję z otwartą bramą lub furtką i sprawdzamy czy ktoś jest w domu. Potem dokładnie obchodzimy posesję i szukamy. Czego? Metalowych rurek, niezamkniętego w komórce drewna do wybicia szyby i drzwi z jednym zamkiem, które chociaż minimalnie odginają się od futryny. Jeszcze tylko sprawdzenie czy nie pali się lampka alarmu, a najlepiej zobaczyć jak kot swobodnie biega po domu. Teraz wystarczy już tylko solidny kopniak w drzwi i wchodzimy do środka. Tam koniecznie trzeba zajrzeć pod ubrania w szufladach, na szafki kuchenne i lodówkę oraz poszukać sejfów pod obrazami. Po niecałych sześciu minutach opuszczamy posesję z biżuterią, sprzętem rtv, pieniędzmi i dokumentami w worku. To wszystko w biały dzień, bo jak się okazuje to najlepsza pora na zrobienie "włamu". Oto przepis na łatwe wzbogacenie się, który poznać oglądając nowy program "Łap złodzieja" w stacji
TVN.
Instruktaż dla początkujących złodziei Informacja o programie pojawiła się już w styczniu 2009 r. Jest robiony na licencji stacji BBC. Kiedy TVN zapowiedział wprowadzenie go do wiosennej ramówki, portal Gazeta.pl zapytał o opinię policję, socjologa i Radę Etyki Mediów. Wszyscy wypowiedzieli się bardzo krytycznie. Padły oskarżenia o przełamanie kolejnego tabu w rozrywce, instruktaż dla młodych przestępców, a nawet gloryfikację zbrodni. - Jeżeli złodziej pokaże, jak łatwo pokonać zabezpieczenia, to znajdzie się kilku naśladowców - powiedział wtedy kom. Marcin Szyndler, rzecznik prasowy Stołecznej Komendy Policji.
I jak się okazuje, kilku ciekawych rzeczy można się z niego dowiedzieć. Oczywiście najwięcej skorzystała okradana przez telewizyjnych złodziei kobieta z Janowa Podlaskiego, ale łatwo sobie wyobrazić, że kilku wyrostkom może przyjść do głowy powtórzyć "wyczyn" Artura Skarżyńskiego i Marka Ksieniewicza, prowadzących program. Obaj deklarują co prawda, że żyją już uczciwie, a program ma służyć tylko edukacji Polaków, ale na końcu pierwszego odcinka Skarżyński mówi, że kiedy wyłamał drzwi, to poczuł niesamowity "power". Brzmi jak zapowiedź fajnej zabawy.
Przy okazji trzymających w napięciu prawie 30 min programu widz dowiedział się, że Maryla z Janowa Podlaskiego lubi trzymać w domu grubą gotówkę, karty kredytowe i dokumenty, a biżuterię chowa w zegarze.