"Za zdrowie pań to stanowczo za mało" - pod takim hasłem w centrum Katowic manifestowało kilkadziesiąt śląskich aktywistek. Zepsute mammografy, brak intymności w gabinetach ginekologicznych, wyczekiwanie na niezbędne badania, prawo do leczenia niepłodności metodą in vitro - to problemy, które poruszyły w przeddzień święta kobiet.
- Dzisiaj chcemy powiedzieć nie. Nie, dla gównianej ustawy Gowina - krzyczały aktywistki. Podczas happeningu pojawiły się też postacie w białych maskach, które miały symbolizować sprzeciw wobec zamknięcia Izby Porodowej w Lędzinach - ostatniej tego typu placówki w Polsce. Kobiety mogły rodzić w niej sposób naturalny.
Jedna z organizatorek śląskiej Manify, Małgorzata Tkacz-Janik, podkreśliła, że w zachodnich krajach porody metodą naturalną cieszą się coraz większą popularnością. Tym bardziej dziwi ją restrykcyjna ustawa, która była przyczyną zamknięcia cieszącej się bardzo dobrą opinią pacjentek - lędzińskiej Izby Porodowej.
Na koniec aktywistki przemaszerowały głównymi ulicami Katowic do Centrum Sztuki Filmowej na panel dyskusyjny.