O taką debatę w kwestiach drażliwych premier Tusk zaapelował wczoraj. Chodzi o zapłodnienie
in vitro, testament życia i eutanazję. - Zachęcam wszystkich zainteresowanych tematem, aby rozmawiali ze sobą o optymalnym kształcie zarówno ustawy dotyczącej in vitro, jak i o tym, co będzie budziło coraz większe emocje - o testamencie życia, czy o wersjach bardziej radykalnych, w których pojawiają się postulaty eutanazyjne - mówił Tusk.
Jarosław Kaczyński odpowiadał dziś, że Polska nie potrzebuje nowych sporów. - Nie ma dziś żadnych powodów, by tą dyskusję podejmować i wprowadzać Polskę w stan kolejnej po roku 1990 wojny ideologicznej. Tego rodzaju spory są w Polsce bardzo ostre i prowadzą do długotrwałych podziałów. Mamy kryzys, mamy wielki kłopot by się temu kryzysowi przeciwstawiać. Jest jeszcze spraw dróg, sprawa
Euro 2012. Mamy dla tego rządu bardzo wiele zadań do wykonania - mówił Kaczyński na konferencji prasowej.
Jego zdaniem próba wprowadzenia sprawy eutanazji pod publiczną dyskusję może sugerować, że chodzi o doprowadzenie do sporu pobocznego. - Żeby te sprawy, które są najważniejsze nie stawały się przedmiotem społecznej dyskusji. Apeluję do premiera, żeby tego rodzaju metod zaniechała. Nie wracajmy do początku lat 90 - mówił Kaczyński.
"Nie planuję pisać ustawy o zabijaniu" Również minister zdrowia
Ewa Kopacz mówiła wczoraj, że "odpowiedzialni politycy" powinni podjąć próbę dyskusji o prawie do eutanazji. Jej zdaniem, w tej sprawie powinni się wypowiedzieć także "specjaliści nie tylko z zakresu medycyny, ale również bioetycy, również etycy". "I taka dyskusja pewnie przed nami" - dodała.
Kilka dni temu sprawę eutanazji poruszył poseł PO
Janusz Palikot. Zapowiedział nawet, że złoży własny projekt ustawy w tej sprawie. Jednak szef klubu PO Zbigniew Chlebowski zapowiedział, że nie będzie zgody partii projekt autorstwa Palikota. Jak dodał, będzie namawiał Palikota, aby nie składał tego projektu.
Dziś Palikot na swoim
blogu napisał m.in. "Nie planuję pisać ustawy o zabijaniu. Chcę, abyśmy pochylili się nad prawem człowieka do godnej śmierci, zamknięcia życia w sytuacji, gdy jego trwanie niesie z sobą wielki ból i udrękę dla najbliższych. [...] Czy posyłając młodych ludzi do Iraku i Afganistanu, by ginęli - a przecież ponad trzydziestu zginęło - byliśmy lepsi od matki, która pragnie zaaplikować swojemu synowi ostatni zastrzyk? Na życzenie naszego państwa, nawet nie w obronie jego granic!, obcy ludzie wykonali eutanazję polskich żołnierzy. Za naszą wiedzą i przyzwoleniem... Wtedy tłumaczyliśmy to racją stanu, wyższą koniecznością - i w imię takich wartości, mówiąc: "Z Bogiem!", oddawaliśmy ich w ramiona śmierci."